
12.11.2008 r.
Według założeń projektodawców mediacja miała być atrakcyjną i często wykorzystywaną w praktyce formą tzw. alternatywnego rozstrzygania sporów. Miała w krótkim czasie stać się powszechna i przyczynić się do odciążenia sędziów oraz skrócenia postępowań sądowych. Dotychczasowa praktyka wskazuje, że sądy korzystają z niej nader rzadko. W 2007 r. sądy powszechne skierowały strony do mediacji 2.066 razy, co na 7.804.521 spraw, które wpłynęły w tym samym roku do wydziałów: cywilnych, rodzinnych, pracy i gospodarczych sądów rejonowych i okręgowych (z pominięciem szczególnych sądów gospodarczych, tj. Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Sądu Wspólnotowych Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych, które nie mogą kierować spraw do mediacji) – a więc tych wydziałów, w których stosuje się przepisy k.p.c. o mediacji - stanowi zaledwie 0,02647%. Nawet przy uwzględnieniu faktu, że podana liczba 7.804.521 spraw zawiera również sprawy zarejestrowane w II instancji w sądach okręgowych i takie sprawy w sądach rejonowych, w których nie jest dopuszczalne postępowanie mediacyjne, czy to ze względu na wyłączenie z art. 1838 § 4 k.p.c. (sprawy w postępowaniu nakazowym, upominawczym i uproszczonym), czy też ze względu na to, że w niektórych sprawach z uwagi na przedmiot w ogóle nie jest dopuszczalne zawarcie ugody (art. 10 k.p.c. – np. w sprawach niemajątkowych z zakresu prawa rodzinnego), to wyjdzie, że i tak odsetek spraw, w których skierowano strony do mediacji, jest nikły. Mała liczba spraw skierowanych do mediacji świadczy o potrzebie propagowania idei mediacji w społeczeństwie, ale także wśród sędziów i pełnomocników stron.
W doktrynie wskazywano już na pewne nieprawidłowości w regulacji kosztów postępowania mediacyjnego, co może wpływać na ograniczenie spraw sądowych kierowanych do mediacji. Zauważono mianowicie, że nawet strony zwolnione od kosztów sądowych muszą ponosić koszty mediacji (przystępując do mediacji strony są często tego nieświadome), albowiem zwolnienie strony od kosztów sądowych nie powoduje przejęcia przez Skarb Państwa obowiązku pokrycia kosztów związanych z prowadzeniem mediacji. Taka regulacja na pewno nie zachęca biedniejszych obywateli do decydowania się na mediację, a zgoda stron jest warunkiem rozpoczęcia mediacji (art. 183 k.p.c.). Pewną zmianę w tym przedmiocie planowało Ministerstwo Sprawiedliwości. W jednym z projektów zmian do k.p.c. proponowano w art. 981 po § 1 dodać § 11, według którego strony skierowane do mediacji w sprawach o rozwód i o separację, w których małżonkowie mają wspólne małoletnie dzieci (gdzie mediacja miała być obligatoryjna), nie miały uiszczać wynagrodzenia mediatora i podlegających zwrotowi jego wydatków za prowadzenie postępowania mediacyjnego, a koszty te miały obciążać tymczasowo Skarb Państwa. Według tego przepisu przyznanie wynagrodzenia i zwrotu wydatków na rzecz mediatora następować miało po złożeniu przez mediatora protokołu z przebiegu mediacji.
Przytoczona zmiana szła w dobrym kierunku, choć nie wiadomo dlaczego proponowano tymczasowe pokrywanie kosztów mediatora przez Skarb Państwa tylko w sprawach o rozwód i separację. Postulować należy – dla dobra stron i mediatora – rozszerzenie katalogu spraw, w których Skarb Państwa pokrywałby koszty mediacji tymczasowo co najmniej o sprawy, w których obie strony są zwolnione od kosztów sądowych (obojętnie czy z mocy prawa, czy przez sąd). Zwrócić należy uwagę, że w proponowanym zapisie Skarb Państwa miał wykładać środki na koszty mediacji tylko tymczasowo, a więc na okres procesu, co oznacza, że w orzeczeniu kończącym sprawę sąd definitywnie rozstrzygałby w zależności od jej wyniku, kto poniesie te koszty: jedna ze stron, obie strony, czy Skarb Państwa (art. 113 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Szkoda, że obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości nie podtrzymało wskazanego rozwiązania.
Jeszcze przed wprowadzeniem instytucji mediacji do postępowania cywilnego, w piśmiennictwie wyrażono pogląd, że polski rynek gospodarczy wydaje się być na aktualnym etapie rozwoju nieprzygotowany do przyjęcia mediacji jako skutecznego i powszechnego sposobu poprawy sytuacji konfliktowej między stronami. Już rok po wprowadzeniu instytucji mediacji w sprawach cywilnych podkreślano, że ,,samo wprowadzenie tej instytucji do postępowania cywilnego najprawdopodobniej nie przyniesienie zakładanych skutków, i to nawet nie z powodu błędnych w tym zakresie regulacji, lecz z powodu barier mentalnych wśród przedsiębiorców, wyrażających się w niedojrzałości do ugodowego załatwiania sporów”.
Niewątpliwie także i wskazane bariery mentalne uczestników życia gospodarczego mają wpływ na małą popularność omawianej instytucji. Dotychczasowa praktyka sądowa wskazuje jednak, że jedną z przyczyn obniżenia popularności tej alternatywnej metody rozwiązywania sporów wśród sędziów, stron procesu cywilnego i ich pełnomocników, jest obecnie również niejasność i niejednoznaczność przepisów o mediacji uchwalonych ustawą z dnia 28 lipca 2005 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Nie regulują one bowiem wielu ważnych kwestii związanych z postępowaniem mediacyjnym, a niejednokrotnie są też błędnie rozumiane. Warto wskazać na pewne wady w ich uregulowaniu i problemy w stosowaniu w praktyce, aby na tej podstawie zaproponować ich korektę celem usprawnienia postępowania mediacyjnego.
Moc prawna ugody zawartej przed mediatorem
Zgodnie z art. 18315 § 1 k.p.c. ugoda zawarta przed mediatorem, po jej zatwierdzeniu przez sąd, ma moc prawną ugody zawartej przed sądem. Przepis ten nie uchybia jednak przepisom o szczególnej formie czynności prawnej (§ 2 tego art.) Oznacza to, że w tych sytuacjach, w których przepisy prawa materialnego przewidują dla umowy obowiązek zachowania formy szczególnej, np. aktu notarialnego, tam ugoda zawarta przed mediatorem będzie niewystarczająca. Jeśli więc dla przykładu art. 158 k.c. wymaga dla przeniesienia własności nieruchomości formę aktu notarialnego, to samo zawarcie ugody przed mediatorem, której przedmiotem jest przeniesienie własności nieruchomości na uczestnika postępowania sądowego (np. w sprawach o dział spadku, podział majątku wspólnego, zniesienie współwłasności) nie będzie stanowić skutecznego przeniesienia tej własności. W konsekwencji strony, które podpiszą taką ugodę przed mediatorem, aby móc z niej skorzystać, muszą przenieść jej treść do aktu notarialnego. Takie rozwiązanie nie tylko przedłuża postępowanie sądowe i osiągnięcie celu przez strony, ale jest również kosztowne, albowiem strony muszą ponieść nie tylko koszty mediatora, koszty sądowe, ale i notarialne. Słusznie więc takie rozwiązanie jest krytykowane przez praktyków. Skoro bowiem ugoda zawarta przed mediatorem jest zatwierdzana przez sąd, to dlaczego nie zrównać jej całkowicie w skutkach z ugodą zawartą przed sądem? Postulować należy zmianę przepisów poprzez uchylenie § 2 art. 18315 k.p.c., a póki co wymagać od sędziów, aby tam, gdzie obecnie ugoda zawarta przed mediatorem nie może wywrzeć oczekiwanych skutków ze względu na przepisy o szczególnej formie czynności prawnej (np. przeniesie własności nieruchomości), nie narażać stron na zbędne koszty i nie kierować spraw do mediacji.
Problematyczne jest, czy w przypadku, kiedy ugoda zawarta przed mediatorem nie spełnia wymagań co do formy, jest skuteczna procesowo i powinna być zatwierdzona przez sąd, czy też w takiej sytuacji sąd powinien odmówić jej zatwierdzenia ze względu na tę wadę na podstawie art. 18314 § 3 k.p.c. (w całości – jeśli np. przedmiotem ugody było tylko przeniesienie własności nieruchomości - lub w części dotyczącej tylko tej kwestii, jeśli ugoda zawiera również porozumienie stron, które nie wymaga szczególnej formy). Wątpliwe, czy jako przyczynę odmowy zatwierdzenia ugody można wówczas wskazać fakt, że ugoda zmierza do obejścia prawa, wszak strony i tak nie osiągną zamierzonego skutku materialno-prawnego i będą musiały pójść do notariusza. W piśmiennictwie wskazuje się, iż katalog przyczyn odmowy zatwierdzenia ugody zawarty w art. 18314 § 3 k.p.c. nie jest zupełny, albowiem ,,podstawą do odmowy zatwierdzenia ugody może być również to, że strona występująca z wnioskiem o zatwierdzenie nie posiada legitymacji albo gdy ugody w ogóle nie zawarto”. W mojej ocenie powołany przepis zawiera wyczerpujący katalog kryteriów kontroli ugody zawartej przed mediatorem, jeśli chodzi o ocenę przedmiotową (dopuszczalności jej zawarcia ze względu na treść). Przytoczone przez M. Uliasza podstawy odmowy zatwierdzenia ugody nie mają charakteru przedmiotowego, lecz podmiotowy (brak legitymacji osoby występującej o zatwierdzenie) lub inny (w przypadku braku ugody sąd w ogóle nie będzie oceniał jej treści). Jeśli katalog kryteriów oceny przedmiotowej ugody zawartej przed mediatorem traktować jako wyczerpujący, to brak byłoby podstaw do odmowy zatwierdzenia ugody, która nie spełnia wymagań co do formy.
Opieszałość mediatora w sporządzeniu protokołu z mediacji
Według art. 18312 § 1 k.p.c. z przebiegu mediacji sporządza się protokół, który podpisuje mediator, a jeśli zamieszczono w nim ugodę stron, to również strony (§ 2 tego samego art.). Odpis protokołu mediator powinien doręczyć stronom (§ 3), a oryginał sądowi (art. 18313 § 1 i 2 k.p.c.). Choć wskazane przepisy nie mówią o doręczaniu odpisu ugody, jeśli sporządzono ją poza protokołem, to należy wskazać, że ugoda dzieli los protokołu, bo jest w takim przypadku jego załącznikiem. Zatem jej oryginał powinien trafić do sądu, a odpisy mediator powinien doręczyć stronom. Powołane przepisy nie przewidują żadnej sankcji dla mediatora na wypadek, gdyby uchylał się od dostarczenia protokołu stronom lub od złożenia go do sądu. O ile można sobie wyobrazić, że strona mogłaby przymusić mediatora do wydania jej odpisu protokołu, uzyskując wyrok sądowy to nakazujący, to nie wiadomo, jak w obecnym stanie prawnym sąd mógłby zmusić do tego mediatora. W mojej ocenie, obecnie sąd nie może stosować żadnych sankcji w celu przymuszenia mediatora do złożenia protokołu, a treść ugody – nawet jeśli nie zostałaby zatwierdzona przez sąd – musi być sądowi znana, choćby po to, aby ocenić zakres sprawy ugodzonej. Przepis art. 18313 § 1 k.p.c. nakłada wprawdzie na mediatora obowiązek niezwłocznego złożenia protokołu w sądzie po zawarciu ugody, jednak ogólny obowiązek niezwłocznego podejmowania przez mediatora działań w trakcie postępowania mediacyjnego, nie jest skorelowany z konkretnym uprawnieniem sądu do dyscyplinowania mediatora w razie jego opieszałości.
De lege ferenda można proponować dodanie sankcji finansowej (możliwości zastosowania grzywny) za niesubordynację mediatora.
Zatwierdzanie ugody zawartej przed mediatorem
Z art. 18314 § 2 k.p.c. wynika, iż ustawodawca przewidział dwie formy zatwierdzania ugody zawartej przed mediatorem: jeśli podlega wykonaniu w drodze egzekucji – przez nadanie jej klauzuli wykonalności; jeśli nie nadaje się do egzekucji - przez ,,zwykłe” zatwierdzenie. Ze zwrotu użytego w tym przepisie: ,,w przeciwnym wypadku sąd zatwierdza ugodę postanowieniem na posiedzeniu niejawnym” można by prima facie wnioskować, że tylko przy ,,zwykłym” zatwierdzeniu sąd wydaje postanowienie. Czy zatem przy zatwierdzeniu poprzez nadawanie klauzuli wykonalności wystarczy umieścić na ugodzie klauzulę o treści zgodnej z § 1 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 21 stycznia 2005 r. w sprawie określenia brzmienia klauzuli wykonalności? Wydaje się, że nie wystarczy. Podstawa do stosowania skróconej wersji klauzuli wykonalności (bez wydawania oddzielnego postanowienia na osobnym druku) wynika z § 182 regulaminu urzędowania sądów powszechnych, który pozwala na stosowanie takiej klauzuli, jeśli tytułem egzekucyjnym jest orzeczenie sądu albo ugoda zawarta przed sądem. W przepisie tym pominięto ugodę przed mediatorem, dlatego co do niej musi być wydane oddzielne postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności. Jest to rozwiązanie słuszne, albowiem w tym przypadku postępowanie klauzulowe jest szersze niż w przypadku nadawania klauzuli wykonalności orzeczeniu sądowemu lub ugodzie sądowej. Sąd nie ogranicza się bowiem do badania li tylko, czy orzeczenie lub ugoda są prawomocne i nadają się do egzekucji, ale dodatkowo ocenia, czy ugoda może być zatwierdzona w świetle przesłanek wymienionych w art. 18314 § 3 k.p.c. Postępowanie klauzulowe jest tu zatem połączone z merytoryczną oceną ugody, podobną do tej, jaką przeprowadza sąd w stosunku do ugody sądowej przed umorzeniem postępowania (art. 223 § 2 k.p.c. w zw. z art. 203 § 4 k.p.c. oraz art. 355 § 1 k.p.c.). Postanowienie to jest zaskarżalne zażaleniem (art. 795 § 1 k.p.c. oraz art. 394 § 1 pkt 101 k.p.c.), zatem musi być uzasadnione (art. 357 § 2 i 3 k.p.c.).
Ze względu na to, że zatwierdzenie ugody przed mediatorem poprzez nadanie klauzuli wykonalności następuje w formie oddzielnego postanowienia, zastosowanie ma w pełni przepis § 181 regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności należy więc połączyć trwale z protokołem sporządzonym przez mediatora albo ugodą (jeśli sporządzono ją obok protokołu) i ugodę opatrzyć klauzulą wykonalności (pieczęcią zgodną § 1 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 21 stycznia 2005 r.). Jeśli na protokole lub kartce, na której spisano ugodę, nie można zapisać klauzuli wykonalności z powodu braku miejsca, klauzulę należy zamieścić na oddzielnej kartce trwale połączonej z tytułem egzekucyjnym, z tym że początek tekstu klauzuli powinien być umieszczony na protokole mediacyjnym lub kartce, na której spisano ugodę.
Klauzulę wykonalności należy przystawić na odpisie protokołu zawierającego treść ugody, albo na odpisie karty, na której spisano ugodę poza protokołem (§ 184 regulaminu urzędowania sądów powszechnych), a nie na ich oryginałach, które powinien przedłożyć sądowi mediator, albowiem oryginał protokołu i ugody powinien zostać w aktach sprawy. Odpis ugody powinien dostarczyć wierzyciel składając wniosek o nadanie jej klauzuli wykonalności. Taki odpis otrzymuje od mediatora (art. 18312 § 3 k.p.c.). Gdyby wierzyciel nie dołączył do wniosku o nadanie klauzuli wykonalności odpisu ugody, sąd powinien go wezwać do uzupełnienia tego braku formalnego wniosku w terminie tygodnia pod rygorem jego zwrotu (art. 130 § 1 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c.).
Przystawienie klauzuli wykonalności (pieczątki) i wydanie wierzycielowi tytułu wykonawczego powinno nastąpić dopiero po uprawomocnieniu się postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności ugodzie przed mediatorem. Postanowienie to doręcza się wszystkim uczestnikom i od doręczenia każdemu z nich biegnie im termin do zaskarżenia. Odmiennie więc, niż w klasycznym postępowaniu klauzulowym, w którym postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności doręcza się tylko wierzycielowi i to razem z tytułem wykonawczym (dłużnik nie bierze w ogóle udziału w tym postępowaniu – może on skarżyć postanowienie o nadaniu klauzuli po doręczeniu mu zawiadomienia o wszczęciu egzekucji – art. 795 § 2 k.p.c.).
Wydaje się, że nie ma przeszkód, aby w jednym postanowieniu sąd zatwierdził ugodę zawartą przed mediatorem (nadał jej klauzulę wykonalności) i umorzył postępowanie. Nie wydaje się celowe i konieczne, aby czekać z wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowania do czasu, aż uprawomocni się postanowienie o zatwierdzeniu ugody. Przepis art. 355 § 2 k.p.c. nie przewiduje wszak jako warunku umorzenia postępowania uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu ugody, a skoro obie czynności procesowe są ze sobą integralnie związane, to ewentualne zaskarżenie zatwierdzenia ugody i uchylenie tej czynności lub zmiana przez sąd II instancji w kierunku przeciwnym (odmowa zatwierdzenia) będą miały równocześnie wpływ na umorzenie postępowania. Nie ma więc niebezpieczeństwa, że jedno uprawomocni się bez drugiego. W zasadzie bardziej celowe wydaje się zawarcie rozstrzygnięć w przedmiocie zatwierdzenia ugody (nadania klauzuli wykonalności) i umorzenia postępowania sądowego w jednym orzeczeniu sądowym. Skoro na tle ugody sądowej przyjmuje się, że staje się ona tytułem egzekucyjnym dopiero z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o umorzeniu postępowania co do roszczenia uregulowanego ugodą, to podobny pogląd jest możliwy do obrony na tle ugody przed mediatorem sądowym tylko wówczas, kiedy orzeczenia o zatwierdzeniu ugody i umorzeniu postępowania uprawomocnią się jednocześnie.
Ugoda przed mediatorem zawarta przez Skarb Państwa
W świetle art. 18314 k.p.c. w nauce prawa nie ulega wątpliwości, że ugoda zawarta przed mediatorem ma moc prawną zrównaną z ugodą sądową dopiero po zatwierdzeniu jej przez sąd i dopiero wówczas staje się tytułem egzekucyjnym. Przepis art. 777 § 1 pkt 21 k.p.c. stanowiący wprost, że tytułem egzekucyjnym jest ugoda zawarta przed mediatorem - nie wspominając o ingerencji sądu w kwestii zatwierdzenia - jest więc mylnie zredagowany. Ponieważ zatwierdzenie ugody podlegającej wykonaniu w drodze egzekucji następuje poprzez nadanie klauzuli wykonalności, taka ugoda jest równocześnie tytułem wykonawczym. W klasycznym ujęciu postępowania klauzulowego jest wyraźny rozdział pomiędzy tytułem egzekucyjnym i tytułem wykonawczym. Najbardziej powszechnymi tytułami egzekucyjnymi są orzeczenia sądowe – o ile oczywiście w ich treści sformułowany został obowiązek świadczenia nadający się do wykonania w drodze egzekucji. Walor tytułu wykonawczego uzyskują one dopiero poprzez nadanie klauzuli wykonalności. W przypadku ugody zawartej przed mediatorem następuje pochłonięcie przymiotu tytułu egzekucyjnego przez walor tytułu wykonawczego. W istocie ugoda przed mediatorem nadająca się do wykonania w drodze egzekucji nigdy nie będzie tytułem egzekucyjnym, bo po zatwierdzeniu od razu staje się tytułem wykonawczym. Stanowisko nauki przytoczone w zdaniu pierwszym tego akapitu – choć powszechne - jest więc błędne. Wynika ono z chęci przyporządkowania klasycznych reguł postępowania klauzulowego (tytuł egzekucyjny
+ klauzula wykonalności = tytuł wykonawczy), do ugody zawartej przed mediatorem. Błędne jest też przeto dodanie w art. 777 § 1 k.p.c. punktu 21, albowiem ugoda przed mediatorem przed nadaniem jej klauzuli wykonalności nie może być tytułem egzekucyjnym, a po nadaniu klauzuli staje się od razu tytułem wykonawczym.
Połączenie w jednym postępowaniu dwóch kwestii: merytorycznej oceny ugody przed mediatorem z punktu widzenia dopuszczalności jej zawarcia i skuteczności (w kontekście przesłanek z art. 18314 § 3 k.p.c.) i klasycznego postępowania o nadanie klauzuli wykonalności (w którym ugodę ocenia się pod kątem formalnym), choć celowe z punktu widzenia szybkości postępowania, wydaje się wadliwe. Takie rozwiązanie nie przystaje bowiem do wszystkich przypadków nadawania klauzuli wykonalności.
Jak wiadomo, niektórym tytułom egzekucyjnym nadaje się klauzulę wykonalności dopiero po wykazaniu dokumentem określonych przesłanek. Interesujący problem powstaje, jeśli chodzi o nadanie klauzuli wykonalności przeciwko Skarbowi Państwa. Jeśli tytuł egzekucyjny wystawiony przeciwko Skarbowi Państwa obejmuje należność pieniężną, to można mu nadać klauzulę wykonalności dopiero po wykazaniu, że dłużnik nie wykonał swojego obowiązku w terminie dwóch tygodni od doręczenia wezwania do spełnienia świadczenia. Wezwanie to musi wskazywać na tytuł egzekucyjny i powinno być skierowane do państwowej jednostki organizacyjnej, z której działalnością wiąże się to świadczenie (art. 1060 § 1 i 2 k.p.c.). Sąd przed wydaniem postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności w tego typu wypadkach, winien zobowiązać wierzyciela do wykazania, że tytuł egzekucyjny nie został wykonany mimo upływu terminu 14 dni od wezwania. Podstawą sformułowania wezwania jest posiadanie tytułu egzekucyjnego przeciwko Skarbowi Państwa. Takim tytułem nie jest ugoda przed mediatorem, dopóki nie zostanie zatwierdzona przez sąd. W zasadzie – jak wcześniej wskazywano – w przypadku tej ugody można twierdzić, że nigdy nie będzie tytułem egzekucyjnym. Czy zatem wierzyciel Skarbu Państwa, który ugodził się z nim przed mediatorem na zapłatę, nie będzie miał nigdy podstawy do wezwania go do spełnienia świadczenia, co jest z kolei podstawą nadania klauzuli wykonalności i wszczęcia egzekucji przeciwko Skarbowi Państwa?
Zestawienie brzmienia art. 18314 k.p.c. i 1060 k.p.c. mogłoby dać asumpt do stwierdzenia, że tytułom egzekucyjnym obejmującym należność pieniężną, wystawionym przeciwko Skarbowi Państwa, nie można nigdy nadać klauzuli wykonalności, bo wierzyciel musi wpierw wykazać, że tytuł egzekucyjny nie został wykonany dobrowolnie mimo wezwania, a dopóki sąd nie zatwierdzi ugody przed mediatorem (co następuje poprzez nadanie klauzuli wykonalności), nie ma podstaw do wystosowania wezwania. Wierzyciel Skarbu Państwa, ugadzający się przed mediatorem w sprawach o zapłatę, wpada więc w swoistą pułapkę. Może więc kierowanie spraw do mediacji przeciwko Skarbowi Państwa w sprawach o świadczenie pieniężne jest w ogóle niedopuszczalne, bo nic nie daje wierzycielowi? Moim zdaniem, skoro ustawodawca nie wykluczył Skarbu Państwa jako uczestnika postępowania mediacyjnego, to zawarcie ugody przed mediatorem sądowym przez ten podmiot jest możliwe. Jak zatem rozwiązać kolizję uregulowań prawnych zawartych w art. 18314 k.p.c. i 1060 k.p.c.?
Po pierwsze, można by założyć, że w tym przypadku warunkiem nadania klauzuli wykonalności ugodzie przed mediatorem nie jest uprzednie wezwanie do dobrowolnego spełnienia świadczenia, skoro przed nadaniem klauzuli nie ma podstawy w formie tytułu egzekucyjnego do sformułowania wezwania (nie można stawiać wierzycielowi wymogu, który nie jest możliwy do spełnienia), a przepis art. 18314 k.p.c. nic o takim wezwaniu nie mówi. Takie rozwiązanie byłoby oczywiście błędne, albowiem przepisy zawarte w art. 1060 k.p.c. (zmierzające do ochrony interesów szczególnego podmiotu, jakim jest Skarb Państwa) należy traktować jako lex specialis wobec ogólnych unormowań o nadawaniu klauzuli wykonalności, a więc także wobec norm zawartych w art. 18314 k.p.c. Z takiej wzajemnej relacji tych przepisów wynika zaś, że w tym przypadku do nadania klauzuli wykonalności niezbędne jest nie tylko przedłożenie ugody zawartej przed mediatorem, ale dodatkowo wykazanie, że mimo wezwania tytuł nie został wykonany dobrowolnie. Aby umożliwić wierzycielowi sformułowanie wezwania do wykonania świadczenia pieniężnego przez statio fisci Skarbu Państwa, trzeba więc przyjąć, że ugoda przed mediatorem zobowiązująca Skarb Państwa do spełnienia świadczenia pieniężnego w świetle hipotezy przepisu zawartego w art. 18314 § 2 k.p.c. nie nadaje się czasowo do egzekucji (będzie się nadawać dopiero po bezskutecznym upływie terminu dwutygodniowego), dlatego powinna być zatwierdzona w ,,zwykły” sposób - bez nadawania jej klauzuli wykonalności. Taka ugoda będzie podpadała pod pojęcie ,,tytułu egzekucyjnego”, zawarte w art. 1060 § 1 k.p.c. Na jej podstawie wierzyciel będzie mógł więc wezwać właściwe statio fisci do wykonania świadczenia objętego ugodą przed mediatorem, a w razie niespełnienia tego świadczenia dobrowolnie w terminie dwóch tygodni od doręczenia wezwania, będzie mógł uzyskać klauzulę wykonalności w trybie art. 1060 § 2 k.p.c. W tym przypadku ugodzie przed mediatorem będzie więc nadana klauzula wykonalności w tradycyjnym postępowaniu klauzulowym. Oczywiście w tym postępowaniu nie można już badać ugody pod kątem przesłanek z art. 18314 § 3 k.p.c., skoro było to już raz czynione przy zatwierdzeniu ugody w trybie ,,zwykłym”. Postanowienie sądu o nadaniu klauzuli wykonalności powinno w tym przypadku zawierać wyraźne wskazanie o ograniczeniu egzekucji tylko do rachunku bankowego właściwej statio fisci (art. 1060 § 2 k.p.c.).
Prostsza sytuacja występuje, jeśli chodzi o tytuł egzekucyjny przeciwko Skarbowi Państwa, obejmujący świadczenie niepieniężne (np. obowiązek wydania rzeczy, opróżnienia lokalu). Takiemu tytułowi nie nadaje się w ogóle klauzuli wykonalności (art. 1060 § 1 i 3 k.p.c.), bo na jego podstawie nie jest dopuszczalna egzekucja przeciwko Skarbowi Państwa. Niespełnienie świadczenia, objętego tytułem egzekucyjnym w terminie dwóch tygodni od doręczenia wezwania, daje wierzycielowi podstawę do skierowania wniosku do sądu o wyznaczenie kierownikowi państwowej jednostki organizacyjnej, z której działalnością wiąże się dochodzone roszczenie, terminu do spełnienia świadczenia pod rygorem wymierzenia grzywny (art. 1060 § 3 k.p.c.). Skoro egzekucja jest w tym przypadku niedopuszczalna, to jasne jest, że zatwierdzenie ugody może nastąpić tylko w sposób ,,zwykły”, bez nadawania jej klauzuli wykonalności.
Skutki zawarcia ugody przed mediatorem po terminie wyznaczonym przez sąd
Zgodnie z art. 18310 § 1 k.p.c., kierując strony do mediacji, sąd wyznacza czas jej trwania na okres do miesiąca, chyba że strony zgodnie wniosły o wyznaczenie dłuższego terminu. Strony mogą też wnosić o przedłużenie terminu w trakcie mediacji.
W doktrynie wyrażono pogląd, że czas trwania mediacji powinno się liczyć od dnia ogłoszenia lub doręczenia stronom postanowienia o skierowaniu do mediacji, ewentualnie od momentu doręczenia tego postanowienia mediatorowi. Bardziej uzasadnione wydaje się liczenie okresu mediacji od chwili ,,zlecenia” przez sąd jej przeprowadzenia mediatorowi, co zazwyczaj nie pokrywa się z doręczeniem mu odpisu postanowienia o skierowaniu stron do mediacji. Zwrócić bowiem należy uwagę na to, że strony mają termin tygodniowy na wyrażenie zgody na mediację, który liczy się właśnie od ogłoszenia postanowienia o skierowaniu do mediacji (jeśli wydano je na posiedzeniu jawnym) lub od doręczenia tego postanowienia (jeśli wydano je na posiedzeniu niejawnym). Sąd musi zatem odczekać ten okres nim prześle pismo do mediatora, aby rozpoczął mediację. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że poczta często opóźnia się ze zwrotem sądom potwierdzeń odbioru pism sądowych, a więc sąd dowiaduje się o tym, że strona odebrała pismo z opóźnieniem (czasem nawet kilkutygodniowym), a sekretarz sądowy ma zazwyczaj siedem dni na wykonanie zarządzenia sędziego – wysłanie pisma mediatorowi, zaś mediator może odebrać pismo nawet w 14 dniu jego przechowywania w urzędzie pocztowym (kiedy przesyłka jest do niego dwukrotnie awizowana), okaże się, że gdyby okres mediacji liczyć od doręczenia wymienionego postanowienia stronom, to w niektórych sprawach mediator odbierałby ,,zlecenie” przeprowadzenia mediacji już po upływie okresu mediacji wyznaczonego przez sąd. Właściwym jest więc liczenie tego terminu od dnia doręczenia ,,zlecenia” przeprowadzenia mediacji mediatorowi.
W praktyce zdarzyć się może, że termin wyznaczony przez sąd może zostać przekroczony i już po upływie terminu zostanie podpisana przez strony ugoda przed mediatorem. Przeciwdziałać takiej sytuacji ma zapis zawarty w § 2 art. 18310 k.p.c., zobowiązujący przewodniczącego do wyznaczenia rozprawy po bezskutecznym upływie tego terminu. Czas od wyznaczenia rozprawy do jej rozpoczęcia w praktyce może być długi (nawet do kilku miesięcy), dlatego w tym czasie pertraktacje przed mediatorem mogą jeszcze trwać, zwłaszcza wówczas, kiedy sąd nie powiadomi mediatora o wyznaczeniu rozprawy (żaden przepis mu tego nie nakazuje). W takiej sytuacji rodzi się pytanie, czy ugoda zawarta przed mediatorem po terminie wyznaczonym przez sąd jest ważna i skuteczna wobec sądu. Zauważyć należy, że żaden przepis nie przewiduje w takiej sytuacji sankcji nieważności ugody. Zwrócić jednak należy uwagę, że zatwierdzeniu podlega tylko ugoda zawarta w trakcie mediacji sądowej. Ugoda zawarta później nie powinna też być traktowana jako ugoda przed mediatorem sądowym. Mediator ma kompetencje do prowadzenia mediacji w danej sprawie tylko przez okres mediacji wyznaczony przez sąd i on ani strony nie mogą tego terminu dowolnie (bez zgody sądu) przedłużać. Ugoda zawarta po terminie mediacji powinna być więc traktowana jako zwykła ugoda, nie zawarta przed mediatorem sądowym. Ugoda taka nie może oczywiście być zatwierdzona przez sąd - bo nie jest to ugoda przed mediatorem sądowym. Ugoda taka będzie miała moc prawną, jak zwykła ugoda zawarta poza sądem. Taka ugoda wywiera skutki materialno-prawne, co może mieć decydujące znaczenie dla merytorycznego rozstrzygnięcia toczącego się postępowania sądowego. W przypadku jej zawarcia powód, aby uniknąć oddalenia powództwa, powinien cofnąć pozew, na skutek czego sąd umorzy postępowanie. Taka ugoda nie jest oceniana przez sąd przez pryzmat przesłanek z art. 18314 § 3 k.p.c., a jedynie jako umowa cywilnoprawna powinna być oceniona w kontekście przesłanek z art. 58 k.c.
Ugodzie zawartej przed mediatorem - podobnie jak ugodzie sądowej - nie przysługuje powaga rzeczy osądzonej (res iudicata) właściwa dla wyroku. W piśmiennictwie dominuje pogląd, że strony po zawarciu ugody mogą żądać od sądu wydania wyroku uwzględniającego ugodę zgodnie z art. 316 § 1 k.p.c. Takie samo stanowisko należałoby zająć również w przypadku zawarcia przez strony ugody przed mediatorem po upływie terminu mediacji wyznaczonego przez sąd.
W razie wszczęcia nowego postępowania sądowego w tej samej sprawie, strona pozwana może podnieść zarzut rzeczy ugodzonej (exceptio rei transactae), który jest zarzutem merytorycznym i skutkuje oddaleniem powództwa, a nie odrzuceniem pozwu.
W praktyce (choć rzadko) może się zdarzyć, że sąd wyda rozstrzygnięcie w sprawie mimo zawarcia ugody przed mediatorem po upływie okresu mediacji, nie biorąc w ogóle ugody pod uwagę - jeśli np. mediator i strony nie poinformują o tym sądu, a ten wyda wyrok pod nieobecność stron na rozprawie. W takiej sytuacji nie będzie oczywiście dwóch tytułów wykonawczych, albowiem takiej ugody sąd nie może zatwierdzić. Zawarcie ugody nie będzie też stanowiło podstawy wznowienia postępowania, skoro strony wiedziały o zawarciu ugody przed wydaniem wyroku (art. 403 § 2 k.p.c.). Zawarcie takiej ugody nie będzie też stanowiło co do zasady podstawy do sformułowania powództwa przeciwegzekucyjnego, albowiem zdarzenie, które stanowi taką podstawę musi zajść co do zasady po powstaniu tytułu egzekucyjnego (art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c.). Wyjątek będzie zachodził wówczas, kiedy do zawarcia ugody doszłoby między stronami po zamknięciu rozprawy bezpośrednio poprzedzającej zapadnięcie wyroku, a przed jego wydaniem. Podstawa do wniesienia tego powództwa istniałaby także wówczas, gdyby zobowiązanie na podstawie omawianej ugody zostało przez pozwanego wykonane i to obojętnie, czy przed, czy też po wydaniu wyroku (art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c. in fine).
Podobnie, jak przy ugodzie sądowej należy przyjąć, że strona, która wskutek uprawomocnienia się postanowienia o umorzeniu postępowania z powodu zawarcia ugody przed mediatorem sądowym nie może uchylić się od skutków prawnych zawartej ugody w drodze odwołania swego oświadczenia procesowego, zawartego w ugodzie, może jednak wnieść powództwo o pozbawienie tej ugody wykonalności, kwestionując jej ważność (art. 840 § 1 pkt 1 k.p.c.).
Błędy w formułowaniu ugód mediacyjnych i zatwierdzaniu ich przez sądy w praktyce orzeczniczej
W doktrynie podkreśla się, że nakłanianie do ugody przez sędziego, który porusza się tylko w strefie żądań stron opisanych w pismach procesowych i dowodów w nich przedstawionych (art. 232 k.p.c. dopuszcza przeprowadzanie dowodów z urzędu tylko wyjątkowo), jest jakościowo innym zjawiskiem niż mediacja. Mediacja w odróżnieniu od postępowania sądowego nie polega na rozstrzyganiu sporu, lecz na jego rozwiązywaniu. Dlatego mediacja, w której strony same (przy pomocy mediatora) rozwiązują swoje problemy, jest najbardziej efektywnym sposobem radzenia sobie z konfliktami. Podkreśla się, że ustawodawca podając, iż sąd kieruje strony do mediacji (a nie sprawę), otworzył tym samym szerokie pole do tego, by uregulowały one swoją sytuacją prawną w ugodzie mediacyjnej w sposób, który pozwoli na rozwiązanie konfliktu między nimi. Według niektórych przedstawicieli nauki prawa wyznaczenie więc granic przedmiotu mediacji treścią postanowienia sądu, czy też samym przedmiotem postępowania godziłoby w idee mediacji. W postępowaniu mediacyjnym nie chodzi bowiem o rozstrzygnięcie sporu, ale o znalezienie takiego rozwiązania, które będzie zmierzać do rozwikłania całości konfliktu między stronami. Podnosi się, że usunięcie konfliktu często będzie jednak wymagać odniesienia się w ugodzie mediacyjnej do innych spornych kwestii nie objętych przedmiotem sporu sądowego. Wywodzi się z tego, że strony mogą swobodnie kształtować swoją sytuację prawną w ugodzie mediacyjnej, wykraczając zarówno poza zakres przedmiotu żądania pozwu lub wniosku, jak i samej treści postanowienia o skierowaniu stron do mediacji (o ile takie zawężenie w sentencji postanowienia będzie miało miejsce). Wynika z tego, że mediator sądowy nie jest związany żądaniem wyrażonym w pozwie, a ugoda przed takim mediatorem może wykraczać poza przedmiot sprawy. Tak istotę mediacji sądowej rozumieją również niektórzy sędziowie. W praktyce sądy zatwierdzają ugody przed mediatorem nawet wtedy, kiedy strony ugodziły się na co innego, niż było objęte sporem sądowym, np. zatwierdzają ugodę, w której pozwany zobowiązał się do wyremontowania mieszkania, mimo, że w pozwie powód domagał się zapłaty równowartości czynszu, albo ugodę, w której powód obok zobowiązania pozwanego zgodnego z żądaniem pozwu, zobowiązuje się do zapłaty pewnej kwoty.
Praktyka taka może spotkać się z krytyką niektórych procesualistów. Na gruncie obowiązującego prawa można bowiem bronić poglądu, że nie jest dopuszczalne zawarcie ugody przed mediatorem sądowym poza granicami pozwu. Na uzasadnienie tego stanowiska można podać następującą argumentację: art. 321 § 1 k.p.c., ustanawiający zakaz orzekania ultra petita partium, odnosi się wprawdzie do sądu i orzeczeń sądowych, a więc nie dotyczy wprost ugód sądowych (nie ogranicza więc stron w dysponowaniu przedmiotem procesu), to jednak z faktu, że mediator sądowy jest wyznaczony do przeprowadzenia mediacji w konkretnym postępowaniu sądowym (ma dążyć do pojednania stron w zakresie sporu poddanego pod rozstrzygnięcie sądu, a nie w zakresie całokształtu spornych stosunków między stronami), należy wywieść, że musi poruszać się w jego ramach. Nie może więc – jak mediator powołany przez strony poza postępowaniem sądowym – rozwiązywać wszystkich konfliktów między stronami, wykraczających poza przedmiot sporu poddany pod osąd wymiaru sprawiedliwości. Jeśli więc mediator sądowy doprowadziłby do zawarcia ugody wykraczającej poza żądanie zgłoszone w pozwie, to ugoda w tej części nie powinna być zatwierdzona przez sąd, albowiem w tym zakresie nie może być traktowana jako ugoda zawarta przed mediatorem. Strony i mediator nie mogą samowolnie rozszerzać przedmiotu sporu (żądania). Jeśli strony chciałyby w ugodzie przed mediatorem wyjść kwotowo ponad żądanie zawarte w pozwie, albo objąć ugodą nowe roszczenie zamiast lub obok roszczenia pierwotnego, powinny powiadomić o tym sąd, a powód powinien zmienić powództwo, co jednak podlega ocenie sądu. Jeśli zmiana byłaby dopuszczalna w świetle art. 193 § 1 k.p.c., powód reprezentowany przez radcę prawnego lub adwokata uiściłby opłatę od rozszerzonego powództwa (art. 193 § 4 k.p.c. w zw. z art. 1261 k.p.c. i art. 1302 k.p.c.), a sąd zdążył doręczyć pozwanemu pismo o zmianie powództwa i nie upłynąłby termin do przeprowadzenia mediacji wyznaczony przez sąd w trybie art. 18310 § 1 k.p.c. lub termin ten został przedłużony, wówczas ugoda w rozszerzonym zakresie byłaby w pełni skuteczna. W przeciwnym wypadku – w razie niedochowania którejś z przesłanek wymienionych w zdaniu poprzednim (np. brak opłaty od rozszerzonego pozwu, jeśli stronę zastępuje adwokat, upływ terminu mediacji przed zawarciem ugody przed mediatorem) – ugodę w części wykraczającej poza przedmiot sporu należałoby uznać za niedopuszczalną (zmierzającą do obejścia prawa). Sąd w tym zakresie powinien więc odmówić jej zatwierdzenia. Ugodę w tej części należałoby traktować jako ugodę pozasądową.
Zwolennicy poglądu, że strony mogą w ugodzie mediacyjnej wyjść poza zakres przedmiotu sporu, powołują się na utrwalone stanowisko doktryny w sprawie ugody sądowej, według którego w ramach uprawnień nadanych stronom przez prawo materialne, strony mogą zawrzeć ugodę sądową nawet wtedy, gdy przekracza ona granice powództwa. Nie ma bowiem żadnego powodu uniemożliwiać stronom zawarcia ugody co do stosunków nie objętych pozwem. Trzeba przyznać racje tym, którzy twierdzą, że strony, zawierając ugodę sądową, mają prawo unormować w niej cały swój stosunek wzajemny, a więc również punkty nie objęte pozwem. Gdyby strony uczynić tego nie mogły, ugoda nie osiągnęłaby swego celu, którym jest ,,pacyfikacja” stosunku stron.
Ze względu na przytoczone argumenty, należy dać pierwszeństwo interesom stron procesu przed normami kodeksowymi dotyczącymi rozszerzenia powództwa. Należy zatem raczej przychylić się do drugiego stanowiska, że ugoda przed mediatorem sądowym może być rozszerzona także na stosunek prawny wykraczający poza grancie sprawy sądowej. Nie można się jednak zgodzić z poglądem, że w ugodzie przed mediatorem strony mogą całkowicie dowolnie kształtować swoją sytuację prawną, bez żadnego odniesienia do przedmiotu i zakresu żądania, określonych w pozwie. W procesie sądowym są pewne grancie proceduralne, które ograniczają swobodę stron w dysponowaniu roszczeniem. Prawdą jest, że w postępowaniu mediacyjnym strony mogą rozwiązać konflikty między nimi w szerszym zakresie niż w procesie sądowym, gdzie przeważnie jest rozstrzygany tylko pewien wycinek tych konfliktów, jednak zasada, że ,,strony mogą wszystko” odnosi się w mojej ocenie wyłącznie do tzw. mediacji kontraktowej (pozasądowej) i nie może dotyczyć tzw. mediacji instytucjonalnej (z inicjatywy sądu) właśnie ze względu na ograniczenia proceduralne. Inaczej strony mogłyby łatwo obchodzić prawo. Jeśli dopuścilibyśmy wszelką swobodę stron w rozwiązywaniu sporu przed mediatorem sądowym, to strony mogłyby zmieniać dowolnie właściwość rzeczową lub funkcjonalną sądów, np. kiedy w sprawie wszczętej przed sądem rejonowym rozstrzygałyby w ugodzie sprawy zastrzeżone do kognicji sądu okręgowego lub w procesie przed sądem cywilnym (np. o wydanie ruchomości) regulowałyby kwestie, które powinien rozstrzygać sąd rodzinny (np. o alimenty). Do takiej swobody stron sąd, który musi przestrzegać z urzędu przepisów o właściwości rzeczowej i funkcjonalnej, nie może oczywiście dopuścić. Granice swobody stron w postępowaniu przed mediatorem sądowym wyznaczają więc normy k.p.c. regulujące właściwość sądu: rzeczową, funkcjonalną i miejscową wyłączną oraz tryb postępowania. Tak więc, w mojej ocenie sąd rejonowy nie może zatwierdzić ugody w zakresie, w jakim strony ugodziły się co do przedmiotu sporu, który jest zastrzeżony do jurysdykcji sądu okręgowego, sąd rodzinny nie może zatwierdzić ugody w części, w jakiej strony uregulowały spór, w zakresie którego właściwy jest sąd cywilny, a np. sąd rozstrzygający sprawę o zapłatę w trybie procesu nie może oceniać ugody, w której strony jednocześnie zniosły współwłasność rzeczy (nie można stosować norm o procesie i postępowaniu nieprocesowym w jednej sprawie sądowej).
Przeciwko całkowitej swobodzie decyzyjnej stron w postępowaniu przed mediatorem sądowym przemawia i ten argument, że sąd rozstrzygający sprawę sądową, w której skierowano strony do mediacji, musi mieć również możliwość weryfikacji ugody w części nieobjętej żądaniem pozwu pod kątem przesłanek z art. 18314 k.p.c. Ze względu na brak dowodów lub całkowity brak danych dotyczących okoliczności faktycznych, na których ta ugoda się opiera, sąd może mieć z tym niejednokrotnie problemy. Trudność taką dostrzegają sami zwolennicy poglądu, że strony mogą w ugodzie zawartej przed mediatorem sądowym wyjść ponad żądanie pozwu. Problemu nie rozwiązuje do końca stwierdzenie, że w tym przypadku sąd może poprzestać na oświadczeniach stron co do stanu faktycznego. Obowiązkiem sądu jest wyjaśnienie okoliczności sprawy i związanych z nimi przesłanek ugody w granicach niezbędnych do prawidłowej oceny dopuszczalności jej zawarcia. Zwrócić trzeba uwagę na to, że zatwierdzenie ugody następujące co do zasady na posiedzeniu niejawnym (art. 18314 § 2k.p.c.), a klauzula wykonalności powinna być nadana niezwłocznie, dlatego sąd nie zawsze będzie w stanie ustalić okoliczności faktyczne niezbędne do oceny ugody w części wykraczającej poza przedmiot żądania pozwu. W konkluzji należy dojść do wniosku, że granice swobody stron w rozwiązywaniu konfliktów przed mediatorem sądowym wyznacza również możliwość oceny ugody przez sąd pod kątem przesłanek określonych w art. 18314 k.p.c.
Zwrócić należy uwagę na to obecne przepisy ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych nie przewidują pobierania opłaty sądowej od ugodzonej kwoty przekraczającej wartość przedmiotu sporu. Strony mogą więc łatwo doprowadzić do uszczuplenia dochodów państwa, np. wtedy, kiedy umówią się przed procesem, że powód dla zminimalizowania kosztów sądowych wniesie pozew o zapłatę drobnej kwoty, a w ugodzie przed mediatorem strony ugodzą się na większą kwotę, co do wysokości której jest między nimi spór. Aby temu zapobiec, niezbędna jest nowelizacja przepisów ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.
Bardziej złożona jest sprawa zobowiązania się do spełnienia świadczenia w ugodzie przed mediatorem przez powoda. W mojej ocenie, jest to dopuszczalne tylko po skutecznym wniesieniu powództwa wzajemnego. Przypomnieć trzeba, że takie powództwo jest dopuszczalne tylko wówczas, jeśli roszczenie wzajemne pozostaje w związku z roszczeniem powoda lub nadaje się do potrącenia, powództwo zostało wytoczone w odpowiednim czasie (co do zasady nie później niż na pierwszej rozprawie), może być rozpatrzone przez sąd, który prowadzi sprawę główną (art. 204 § 1 i 3 k.p.c.) i oczywiście zostało opłacone. Ze względu na wymienione przesłanki, jeśli przed skierowaniem stron do mediacji, powód nie wytoczył powództwa wzajemnego, zawarcie ugody przed mediatorem, w ramach której powód ma się zobowiązać do świadczenia na rzecz pozwanego, będzie możliwe tylko wyjątkowo – jeśli powództwo wzajemne będzie jeszcze dopuszczalne, a powód wzajemny wniesie skutecznie pozew wzajemny przed zakończeniem mediacji. Takie zobowiązanie powoda w ugodzie przed mediatorem nie będzie możliwe, jeśli sąd skierował strony do mediacji na pierwszej rozprawie.
Strony w ugodzie przed mediatorem nie mogą odsyłać do dalszych umów pozasądowych, zawartych wcześniej między nimi i włączać ich w ten sposób do treści ugody przed mediatorem. Takie postępowanie stron musiałoby być uznane za sprzeczne z prawem i nieważne. Sąd powinien odmówić zatwierdzenia ugody w tej części.
Błędne jest redagowanie ugód, w treści których powód cofa powództwo. Wprawdzie w orzecznictwie sądowym i piśmiennictwie taką praktykę się aprobuje, należy jednak zwrócić uwagę, że ugoda sądowa zmierza do czego innego niż cofnięcie pozwu. Są to odrębne czynności procesowe, które pozostają ze sobą w sprzeczności. Przez ugodę strony czynią wobec siebie wzajemne ustępstwa, zmierza ona do polubownego rozstrzygnięcia sporu. Cofnięcie pozwu oznacza, że powód rezygnuje z ochrony prawnej przed sądem. Wprawdzie obie czynności prowadzą do umorzenia postępowania sądowego (art. 355 § 1 k.p.c.), ale przez cofniecie pozwu następuje zniweczenie skutków wszczętego postępowania. Według art. 203 § 2 zdanie pierwsze k.p.c. pozew cofnięty nie wywołuje żadnych skutków, jakie ustawa wiąże z wytoczeniem powództwa (np. nie przerywa biegu terminów przedawnienia), a to może mieć znaczenie – z uwagi na upływ czasu – w razie późniejszego dochodzenia roszczeń pominiętych ugodą. W kolejnym procesie sąd orzekający miałby problem, czy poprzednie postępowanie (w którym zawarto ugodę przed mediatorem) umorzono ze względu na zawarcie ugody, czy też cofnięcie pozwu. Jednoczesne zawarcie ugody i cofnięcie pozwu jest sprzecznością samą w sobie. Taka ugoda przed mediatorem nie powinna być zatwierdzona, albowiem zawiera sprzeczności (art. 18314 § 3 k.p.c.). Nie powinno się również zatwierdzać ugody przed mediatorem, jeśli przed wydaniem orzeczenia w przedmiocie zatwierdzenia powód – w związku z zawartą ugodą – cofnął powództwo. Taką sytuację opisuje sędzia R. Stasiak, przedstawiając następująco stan faktyczny: ,,W grudniu 2006 r. strony zawarły ugodę przed mediatorem, na mocy której pozwani wyremontowali pomieszczenia mieszkalne, a powodowie cofnęli pozew i ponownie zamieszkali w swoim rodzinnym domu. W tym samym miesiącu sąd zatwierdził ugodę zawartą przed mediatorem.”. Następstwo czasowe wskazuje, że powodowie cofnęli pozew po wykonaniu przez pozwanych świadczenia opisanego w ugodzie, a zatem oświadczenie o cofnięciu pozwu nie znalazło się w ugodzie. W takim stanie faktycznym sąd powinien – akceptując jego zmianę zaistniałą po zawarciu ugody – uznać cofnięcie pozwu za dopuszczalne (art. 203 § 4 k.p.c.) i z tego względu postępowanie sądowe umorzyć (art. 355 § 1 k.p.c.). Gdyby powodowie wystąpili z wnioskiem o zatwierdzenie ugody (co w tym przypadku mogłoby nastąpić przez nadanie klauzuli wykonalności, albowiem świadczenie, do którego zobowiązali się pozwani mogło być wykonane w drodze egzekucji sądowej), należałoby rozstrzygnąć go negatywnie, albowiem po pierwsze nie można nadawać klauzuli wykonalności, jeśli świadczenie objęte tytułem egzekucyjnym zostało już spełnione, a po drugie, cofnięcie pozwu jest dalej idące i powoduje obowiązek umorzenia postępowania.
Oczywiście w sprawach, w których zawarcie ugody jest niemożliwe co do całego przedmiotu postępowania sądowego, efektem pojednania może być cofnięcie pozwu, np. w sprawach o rozwód, czy separację. W wyniku mediacji w takich sprawach powód może cofnąć pozew. Nie powinno to jednak nastąpić w ugodzie przed mediatorem, albowiem taka ugoda nie nadawałaby się do zatwierdzenia przez sąd. W wymienionych sprawach zakresem mediacji mogą być objęte tylko te kwestie, które nadają się do ich rozwiązania za pomocą ugody, na co wskazuje między innymi treść artykułów 10 i 4452 k.p.c. Za niedopuszczalne należy uznać zawarcie ugody, w której strony zgodnie oświadczają, że postanawiają się rozwieść, czy też żyć w separacji. Ugoda takiej treści nie wiąże sądu, ponieważ jej postanowienia stanowią obejście przepisów regulujących w sposób bezwzględnie obowiązujący tę materię (chodzi w szczególności o przesłanki orzeczenia o rozwodzie lub separacji uregulowane w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym). Zakresem ugody mogą być natomiast objęte te sprawy, które mogą być kształtowane na mocy woli stron, np. wysokość alimentów, wzajemne rozliczenia majątkowe stron, kontakty z dziećmi. Jeśli w toku postępowania rozwodowego strony już zawrą ugodę przed mediatorem co do tych kwestii, to powód nie może już cofnąć powództwa, albowiem zniweczyłby skutki pozwu i zawarta ugoda nie mogłaby być traktowana jako ugoda w ramach postępowania sądowego. W takiej sytuacji, sąd nie mógłby zatwierdzić zawartej ugody przed mediatorem.
Podsumowanie
Wskazane nieprawidłowości zarówno w sformułowaniu przepisów o sądowym postępowaniu mediacyjnym, jak i w ich stosowaniu, wymagają zmiany (lub czasem tylko doprecyzowania) tych przepisów, a nadto zintensyfikowania szkoleń sędziów, adwokatów, radców prawnych i mediatorów z zakresu tego postępowania. W przeciwnym wypadku nadal będziemy daleko w tyle za niektórymi państwami pod kątem liczby kierowanych spraw do mediacji i skuteczności tego postępowania.
Andrzej Antkiewicz
|