
31.07.2009
Kontynuujemy publikację wybranych orzeczeń sądów dyscyplinarnych (okręgowych sądów dyscyplinarnych i Wyższego Sądu Dyscyplinarnego). Przypominamy, że jako kryterium wyboru orzeczeń przyjęto z jednej strony ciężar gatunkowy spraw rozpatrywanych przez nasze sądy dyscyplinarne, z drugiej – znaczenie wybranych orzeczeń (postanowień) dla praktyki dyscyplinarnej. Z uwagi na konieczność ochrony wrażliwych danych osobowych imiona i nazwiska ukaranych, pokrzywdzonych i świadków oraz niektóre okoliczności popełnienia przewinień dyscyplinarnych zostały zmienione.
* * *
Zasady etyki Radcy Prawnego wynikają z ogólnych norm moralnych. Obowiązkiem radcy prawnego jest przestrzeganie norm moralnych, szacunek dla praw człowieka oraz dbanie o godność zawodu […] Zasady Etyki Radcy Prawnego obowiązują odpowiednio aplikantów radcowskich (Rozdział I, Przepisy ogólne art. 1 ust. 1 i ust. 3 Zasad Etyki Radcy Prawnego).
Radca prawny odpowiada za treść i formę pism, których jest autorem, choćby je podpisał kto inny (Rozdział I, Tytuł 2 – Godność, art. 10 ust. 1 Zasad Etyki Radcy Prawnego).
Radca prawny Dominik C. wystąpił do Rzecznika Dyscyplinarnego OIRP o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w stosunku do aplikanta radcowskiego Filipa D. zarzucając mu naruszenie Zasad Etyki Radcy Prawnego z uwagi na treść pisma załączonego do e-maila wysłanego do wszystkich aplikantów jego roku aplikacji radcowskiej. Pismo to w swej treści było – w ocenie skarżącego – obraźliwe i zawierało wypowiedzi mające charakter pomówień w stosunku do zarządu Fundacji „AB”, a także w stosunku do osoby samego skarżącego. Aplikant Filip D. przyznał się do autorstwa listu elektronicznego zawierającego treści będące przedmiotem skargi pokrzywdzonego radcy prawnego Dominika C. oraz do tego, że ma świadomość, iż treści i określenia zawarte w e-mailu mogą urazić osoby, których dotyczą.
Rzecznik dyscyplinarny OIRP, mając na względzie materiał dowodowy zebrany w toku postępowania, wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego zarzucając aplikantowi radcowskiemu naruszenie art. 1 ust. 1 lit. a oraz art. 10 ust. 1 Zasad Etyki Radcy Prawnego.
Okręgowy Sąd Dyscyplinarny uznał, że obwiniony nie wykazał w toku postępowania wyjaśniającego oraz w toku rozprawy, by przeciwko członkom zarządu Fundacji „AB” oraz radcy prawnemu Dominikowi C. toczyło się lub toczy jakiekolwiek postępowanie karne o popełnienie przestępstw – co aplikant radcowski zarzucił w przedmiotowym e-mailu. Sąd ten uznał nadto, że nie jest władny badać przyczyn i dokonywać oceny konfliktu wynikłego na tle wcześniejszego zatrudnienia obwinionego w kancelarii pokrzywdzonego radcy prawnego, w tym pod katem naruszenia praw pracowniczych przez obwinionego. Sąd przyjął ponadto, że nie może dokonywać ustaleń i kwalifikacji prawnej w przedmiocie przestępstw określonych w liście elektronicznym, a także w zakresie zarzucanego przez obwinionego pokrzywdzonemu składania fałszywych zeznań, bowiem są to kompetencje organów ścigania oraz sądów powszechnych.
Po rozpoznaniu sprawy Okręgowy Sąd Dyscyplinarny, w oparciu o zebrany materiał dowodowy, orzekł, iż wina aplikanta radcowskiego Filipa D. nie budzi wątpliwości i za naruszenie określonych w sentencji orzeczenia Zasad Etyki Radcy Prawnego wymierzył mu karę nagany z ostrzeżeniem – zgodnie z wnioskiem Rzecznika Dyscyplinarnego. Orzekając o karze Sąd I instancji wskazał, że treści przedmiotowego listu internetowego – którego autorstwo obwinionego nie budziło wątpliwości – były z całą pewnością obraźliwe, ale również nieprawdziwe. W ocenie Sądu wymierzona kara nagany z ostrzeżeniem pozwoli obwinionemu – przygotowującemu się do zawodu radcy prawnego – zrozumieć zasady odpowiedzialności za wypowiadane i pisane słowo.
Od tego orzeczenia odwołanie złożyli zarówno pokrzywdzeni, jak i obwiniony aplikant radcowski. Pokrzywdzeni wnieśli o zmianę zaskarżonego orzeczenia poprzez wymierzenie obwinionemu kary wydalenia z aplikacji podnosząc, że orzeczona kara pozostaje w rażącej dysproporcji do treści pomówień skierowanych przeciwko każdemu z nich w przedmiotowym liście elektronicznym, sformułowanych z zamiarem ich zniesławienia. Według odwołujących się przekonanie Sądu I instancji, iż kara nagany z ostrzeżeniem odniesie swój skutek wychowawczy w stosunku do obwinionego, nie znajdowało żadnego umocowania w przebiegu postępowania przed tym Sądem.
Obwiniony aplikant radcowski wniósł o uniewinnienie, a ponadto o zawieszenie postępowania dyscyplinarnego do czasu ukończenia postępowania karnego, mającego ustalić popełnienie przestępstwa składania fałszywych zeznań przez pokrzywdzonego Dominika C., jak też innych przestępczych działań, które pokrzywdzony miał podejmować w stosunku do obwinionego aplikanta radcowskiego. W uzasadnieniu obwiniony podniósł kwestie dotyczące okoliczności rozwiązania z nim umowy o pracę z kancelarią pokrzywdzonego, a także odniósł się do trybu postępowania przed Sądem I instancji.
Wyższy Sąd Dyscyplinarny uznał, że odwołanie obwinionego aplikanta radcowskiego nie zasługuje na uwzględnienie. Nie zawierało ono bowiem nowych dowodów wskazujących na to, iż nie popełnił przewinienia zarzuconego we wniosku Rzecznika Dyscyplinarnego. Wręcz przeciwnie, w treści odwołania obwiniony wprost przyznał, iż jego publikacja w Internecie „była w interesie społecznym”. Uzasadnienie odwołania objęło natomiast kwestie związane z okolicznościami rozwiązania umowy o pracę, które nie mogły być i nie były przedmiotem oceny Sądu I instancji. Z kolei zarzuty odnoszące się do przebiegu postępowania przed tym Sądem i po rozprawie, w tym również odnoszące się do niezaprotokołowania znacznej części wywodów i tez przedstawionych przez jednego z pokrzywdzonych, Sąd odwoławczy uznał za gołosłowne, bowiem nie zostały niczym poparte, a nadto nie można było ich zweryfikować choćby przez odebranie wyjaśnień obwinionego na rozprawie przed Wyższym Sądem Dyscyplinarnym, z uwagi na nieobecność obwinionego na tej rozprawie.
W tym stanie rzeczy Sąd odwoławczy uznał ustalenia poczynione przez Sąd I instancji za prawidłowe, a popełnienie zarzucanego czynu przez obwinionego – za niebudzące jakichkolwiek wątpliwości.
Za w pełni zasadne uznał natomiast Wyższy Sąd Dyscyplinarny odwołanie pokrzywdzonych, w odniesieniu do wymierzonej obwinionemu kary dyscyplinarnej nagany z ostrzeżeniem. Nie można było – w ocenie Sądu odwoławczego – nie uznać zarzutu, iż kara ta nie była współmierna do popełnionego przewinienia i pozostawała w rażącej dysproporcji do treści pomówień, jakie obwiniony w liście elektronicznym jego autorstwa skierował pod adresem pokrzywdzonych. Na tę ocenę musiał również wpłynąć fakt, iż obwiniony nie poczuwał się do usunięcia skutków swego czynu w drodze skutecznego przeproszenia pomówionych w toku prowadzonego postępowania. O braku dobrych intencji obwinionego w stosunku do radcy prawnego Dominika C. świadczyła również treść odwołania od orzeczenia Okręgowego Sądu Dyscyplinarnego, a zwłaszcza niektóre użyte sformułowania, których prawnik winien się wystrzegać, choćby miały być użyte w usprawiedliwionym interesie. Biorąc pod uwagę charakter popełnionego czynu i wyrażany przez obwinionego brak skruchy i woli naprawienia krzywdy wyrządzonej pokrzywdzonym, Wyższy Sąd Dyscyplinarny doszedł do przekonania, iż obwiniony aplikant nie rokuje radykalnej poprawy swego zachowania w przyszłości, a w konsekwencji nie zasługuje na uzyskanie dostępu do zawodu radcy prawnego, jako zawodu zaufania publicznego, wymagającego przestrzegania wysokich wymagań etycznych i z tego względu uznał za uzasadnione dokonanie zmiany wysokości kary dyscyplinarnej poprzez wymierzenie aplikantowi radcowskiemu Filipowi D. – w miejsce nagany z ostrzeżeniem – kary dyscyplinarnej wydalenia z aplikacji.
Kasacja od tego orzeczenia, wniesiona przez obrońcę byłego aplikanta, została przez Sąd Najwyższy oddalona – kara dyscyplinarna wydalenia z aplikacji została w konsekwencji wykonana.
Obszerna uzasadnienie postanowienia SN w tym przedmiocie – jakkolwiek odnoszące się do sprawy indywidualnej – ma duże znaczenia dla praktyki dyscyplinarnej organów naszego samorządu, dlatego główne jego tezy wymagają upowszechnienia. Ich przytoczenie należy rozpocząć od wskazania, iż obrońca aplikanta zarzucił orzeczeniu Wyższego Sądu Dyscyplinarnego w szczególności rażące naruszenie prawa procesowego oraz rażąco niewspółmierną surowość orzeczonej wobec obwinionego kary dyscyplinarnej, polegającą na całkowitym pominięciu okoliczności łagodzących, przy jednoczesnym przecenieniu okoliczności przedmiotowych sprawy, co doprowadziło do wymierzenia obwinionemu najsurowszej kary dyscyplinarnej, bez zachowania gradacji tychże kar.
Odnosząc się do tego zarzutu kasacyjnego Sąd Najwyższy stwierdził, że aczkolwiek kara wymierzona obwinionemu aplikantowi przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny jest niewątpliwie surowa, to Sąd ten nie stwierdził cech jej rażącej surowości, a tylko taka ocena pozwalałaby – mając na uwadze treść art. 623 in fine ustawy o radcach prawnych – na wzruszenie prawomocnego orzeczenia dyscyplinarnego. Uznając tę karę za surową, ale nie w stopniu rażącym, Sąd Najwyższy wskazał przede wszystkim, iż nie można podzielić stanowiska obrońcy, że „orzeczenie nie spełnia w żadnym zakresie zasady gradacji kar” z powodu nieuwzględnienia przy wymiarze kary okoliczności łagodzących, w tym dotychczasowej niekaralności obwinionego oraz jego „społecznej postawy” i motywów działania, na które wskazywał sam obwiniony. Nie negując bowiem istnienia okoliczności łagodzącej, jaka jest dotychczasowa niekaralność dyscyplinarna obwinionego, czynnik ten w zestawieniu z okolicznościami obciążającymi nie mógł samoistnie zadecydować o zasadności wymierzenia jednej z łagodniejszych kar, przewidzianych w katalogu określonym w art. 65 ust. 1 pkt 1 – 4 ustawy o radcach prawnych. Co więcej, czasem w sprawie ujawni się jedna tylko okoliczność obciążająca, która jest jednak tak wielkiej wagi, iż pomimo stwierdzenia całego szeregu okoliczności łagodzących, nie pozwala na gradacje kar, rozumiana jako potrzeba sięgania w pierwszej kolejności do kar łagodniejszych rodzajowo, a przemawia za koniecznością sięgnięcia od razu w pierwszej sprawie po najsurowszy rodzaj kary dyscyplinarnej. Odnosząc się do dwóch kolejnych okoliczności łagodzących, które zostały wskazane w skardze kasacyjnej obrońcy, Sąd Najwyższy podkreślił, iż nie odpowiadały one realiom rozpatrywanej sprawy i zasadnie zostały we wręcz odmienny sposób ocenione przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny. W ocenie Sądu należało domniemać, że pisząc o dowodach wykazujących „społeczną postawę obwinionego” obrońca miał na myśli dwa pisma, dołączone przez obwinionego do akt postępowania (sporządzone przez osoby trzecie ), że przy wykonywaniu czynności zawodowych (aplikanckich) obwiniony dołożył należytej staranności i zyskał aprobatę osób, na rzecz których świadczył pomoc prawną. Nie negując wiarygodności tych dowodów Sąd Najwyższy stwierdził, że dokumentują one okoliczności daleko jeszcze niewystarczające, aby na ich podstawie wysnuwać wnioski o „społecznej postawie obwinionego”, w szczególności mając na uwadze inne dowody, którym organy dyscyplinarne dały wiarę, a z których wynika, że obwiniony nie tylko jest osobą konfliktową, ale nadto wyraża nader emocjonalne opinie o osobach, z którymi popada w konflikty (między innymi o poprzednim patronie z aplikacji radcowskiej, o innych pracownikach jego kancelarii), wykazuje niczym nieuzasadnioną wyższość wobec innych aplikantów, określając ich niewybrednymi epitetami, publicznie wypowiada o osobach, którym udzielał pomocy prawnej niepochlebne opinie, w słowach których nie sposób nie uznać za obraźliwe. O takiej postawie obwinionego świadczyły zresztą nie tylko dowody z zeznań świadków, ale także dowody „materialne” w postaci pism procesowych składanych przezeń do akt sprawy dyscyplinarnej. Także zaliczenie przez obrońcę do okoliczności łagodzących „motywów jego działania” nastąpiło wyłącznie w oparciu o werbalne deklaracje obwinionego, składane w drugiej fazie postępowania dyscyplinarnego, których to deklaracji Wyższy Sąd Dyscyplinarny, a także sąd kasacyjny, nie uznały za wiarygodne.
Za uznaniem, że kara wydalenia z aplikacji nie może być uznana za surową w sposób rażący, przemawiały – w ocenie Sadu Najwyższego – trzy podstawowe argumenty. Po pierwsze, zachowanie obwinionego, które znalazło swe odzwierciedlenie w opisie prawomocnie przypisanego mu przewinienia dyscyplinarnego, cechowało zarówno znaczne nasilenie złej woli, jak i znaczny stopień społecznej szkodliwości, wynikający z przyjętego sposobu działania, który prowadził do znacznego stopnia ukrzywdzenia osób, wobec których obwiniony aplikant rozpowszechnił obraźliwe i zniesławiające treści.
Po drugie, przy wymiarze kary organy dyscyplinarne powinny brać pod uwagę nie tylko zachowanie obwinionego przed popełnieniem przewinienia dyscyplinarnego, okoliczności samego przewinienia, ale także i zachowanie i postawę obwinionego po popełnieniu tego przewinienia. Można bowiem, w szczególności będąc młodym człowiekiem, popełnić błąd, zachować się nawet wysoce nagannie, ale następnie zdobyć się na konieczna refleksję i starać się bądź to zminimalizować skutki swego przewinienia, bądź to przynajmniej nie powielać zachowań wypełniających ustawowe znamiona przewinień dyscyplinarnych. Postawa, którą w toku postępowania w przedmiotowej sprawie zaprezentował obwiniony aplikant, jest nie tylko naganna, ale wręcz bulwersująca. Obwiniony ma oczywiście prawo nie przyznawać się do winy, podejmować czynności z zakresu prawa do obrony, ale owa obrona nie może przybierać postaci niewybrednych ataków na innych uczestników postępowania, a nawet na organy tego postępowania. Treść i forma pism procesowych, składanych przez obwinionego do akt sprawy, stanowiła – w ocenie Sądu Najwyższego – świadectwo całkowitej nieodpowiedzialności za słowo, braku elementarnej kultury już nie tylko prawniczej, ale także osobistej. Oprócz fragmentu odwołania obwinionego, który został zacytowany przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu przy omawianiu charakterystycznej „taktyki” przyjętej przez obwinionego w postępowaniu dyscyplinarnym prowadzonym w jego sprawie („wniosek o uniewinnienie uzasadniony jest tym, że nie może mówić o moralności i etyce osoba, która w sposób bandycki, jak też z naruszeniem obowiązujących przepisów prawnych, m.in. prawa karnego, rozwiązała ze mną stosunek pracy”), Sąd ten wskazał nadto na te fragmenty odwołania, w których obwiniony atakował osobę pokrzywdzonego, zarzucając mu iż przed Okręgowym Sądem Dyscyplinarnym zachowywał się on w sposób „chamski, arogancki, z hitlerowsko rasową wyższością”, a także te partie pisma procesowego, w których obwiniony zawarł pod adresem pokrzywdzonego wypowiedzi w formie tak obraźliwej i niestosownej, iż nie pozwoliła ona Sądowi na ich zacytowanie w uzasadnieniu postanowienia. Sąd Najwyższy podkreślił, że słowa takie aplikant radcowski wypowiedział pod adresem swego patrona. Obwiniony w toku postępowania dyscyplinarnego pomówił także organ samorządu radców prawnych o działania naruszające przepisy prawa. Nie można bowiem inaczej ocenić stwierdzeń obwinionego, że postępowanie przed Okręgowym Sądem Dyscyplinarnym było prowadzone pod dyktat pokrzywdzonego i że to pokrzywdzony „dyktował treść protokołu” .Nie można też inaczej ocenić jawnej insynuacji ze strony obwinionego aplikanta, gdy to przesyłając odwołanie do Wyższego Sądu Dyscyplinarnego nie tylko – jak wymagają tego przepisy, za pośrednictwem organu orzekającego w pierwszej instancji, ale także bezpośrednio do organu drugiej instancji – zawarł w swym piśmie stwierdzenie, że tą drogą przesyła „oryginał odwołania obwinionego na wypadek, gdyby nie zostało ono przesłane przez Okręgowy Sąd Dyscyplinarny lub jego treść została sfałszowana”.
Po trzecie, w ścisłym nawiązaniu do okoliczności podniesionych już wcześniej w uzasadnieniu, Sąd Najwyższy wskazał, że rozważając zasadność wymierzenia kary najsurowszej, o charakterze eliminacyjnym, jaką jest pozbawienie prawa do wykonywania zawodu radcy prawnego, a w stosunku do aplikantów radcowskich – wydalenie z aplikacji (art. 65 ust. 1 pkt 4 ustawy o radcach prawnych), należy brać pod uwagę relację pomiędzy czynem, którego dopuścił się obwiniony i jego stosunkiem do tego czynu a szczególnym charakterem zawodu radcy prawnego, jako zawodu tzw. zaufania publicznego. Zawodu zaufania publicznego nie powinni bowiem wykonywać ludzie, którzy z uwagi na – ujawnione przy okazji popełnienia przewinienia dyscyplinarnego – dyskwalifikujące cechy charakterologiczne nie dają rękojmi odpowiedzialnego zachowania w relacjach z organami wymiaru sprawiedliwości, organami administracji państwowej, organami samorządu radcowskiego, a także podmiotami, którym mieliby służyć swą wiedzą zawodową. Ludzie, którzy nie dają rękojmi zachowania należytego stopnia kultury słowa w mowie i piśmie. Przy czym jest rzeczą oczywistą, że nie mogą być oni karani wyłącznie za to, że cechują ich takie skrzywienia charakterologiczne, ale za to, że dali ich przejaw w konkretnych zachowaniach (działaniach lub zaniechaniach) naruszających w zawiniony sposób przepisy prawa czy też zasady etyki radcy prawnego. Całokształt okoliczności ujawnionych w toku przedmiotowej sprawy dyscyplinarnej sprawił, że Sąd Najwyższy podzielił pogląd Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, iż przypisane obwinionemu aplikantowi przewinienia oraz jego postawa w toku tego postępowania dyskwalifikują go jako kandydata do wykonywania zawodu zaufania publicznego.
opracował dr Stanisław Małecki
|