
12.11.2008 r.
UWAGI DO DRUGIEJ WERSJI PROJEKTU NOWEGO PRAWA O ADWOKATURZE (TZW. NOWEJ ADWOKATURY)[1]
W odpowiedzi na rządowy projekt ustawowego wprowadzenia na rynek usług prawniczych systemu opartego na tzw. licencjach prawniczych[2] odżyła, szczególnie intensywnie, nienowa koncepcja połączenia zawodów adwokata i radcy prawnego. Skonkretyzowanym, w postaci luźnego projektu, efektem tego wzmożonego zainteresowania zagadnieniem stała się opracowana przez grupę prawników związanych z Fundacją Helsińską koncepcja utworzenia tzw. nowej adwokatury[3]. Projekt, jakkolwiek oparty na dość luźnych, często hasłowo sformułowanych propozycjach, jest niewątpliwie ważnym głosem w dyskusji nad potrzebą i zasadnością unifikacji obydwu zawodów i z pewnością zasługuje na uwagę w trakcie ewentualnych prac legislacyjnych. Jego słabą stroną jest natomiast fakt, iż nie pochodzi bezpośrednio od zainteresowanych środowisk. Niemniej jego upublicznienie odegrało już znaczącą rolę, stanowiąc zapewne bezpośredni kontekst dla podjętych przez organy naszego samorządu prób nawiązania rozmów w kwestii połączenia zawodów z przedstawicielami organów palestry. Dla przypomnienia wypada wskazać, iż Krajowa Rada Radców Prawnych dwukrotnie podejmowała uchwały w tej kwestii. W pierwszej wskazała na konieczność podjęcia merytorycznej dyskusji nad wypracowaniem nowoczesnej ustawy o zawodzie zaufania publicznego obejmującego dotychczasowe zawody adwokata i radcy prawnego, deklarując równocześnie gotowość do pełnego udziału w ewentualnych pracach legislacyjnych[4], w drugiej zaś wskazała na pilną potrzebę podjęcia rozmów przez obydwa zainteresowane samorządy w celu ustalenia podstawowych problemów, które winny zostać rozstrzygnięte w toku prac nad projektem ustawy[5]. Reakcja organów samorządu adwokackiego, jak i części przedstawicieli palestry nie była jednak przychylna[6]. W ocenie przedstawicieli adwokatury, inicjatywa połączenia zawodów jest co najmniej przedwczesna, a przede wszystkim niecelowa[7]. Pozytywnie do pomysłu unifikacji zawodów odnoszą się natomiast przedstawiciele radców prawnych, podkreślający iż unifikacja zawodu adwokata i radcy prawnego prędzej czy później stanie się faktem, stąd najlepiej byłoby, aby odbyło się to w trybie inicjatywy obydwu samorządów albo „zostanie to nam narzucone z zewnątrz”[8]. Na zasadność fuzji obydwu zawodów wskazywała również w wypowiedziach swych przedstawicieli Rada Adwokatur Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE)[9]. Wobec tak szeroko zakrojonej dyskusji i zasadniczo przeciwnych stanowisk, zwłaszcza przedstawicieli władz samorządów obu zainteresowanych stron, warto przyjrzeć się projektowi koncepcji.
1. Unifikacja zawodów adwokata i radcy prawnego
Zasadniczą myślą projektu jest oczywiście połączenie dotychczas funkcjonujących zawodów adwokata i radcy prawnego, i powołanie nowego zawodu adwokata, którego treść stanowiłoby ustawowe uprawnienie do reprezentowania strony i świadczenia innej pomocy prawnej we wszelkich sprawach (karnych, cywilnych, administracyjnych etc.) przed każdym urzędem, sądem i wobec podmiotów prywatnych. Równocześnie projekt przewiduje nabycie prawa do wykonywania zawodu adwokata z mocy prawa, zarówno przez dotychczasowych adwokatów, jak i przez dotychczasowych radców prawnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że projektowane przepisy wyraźnie różnicują sytuację obu grup przedstawicieli nowej adwokatury. Oczywiste jest, iż w kwestii zakresu uprawnień i czynności związanych z wykonywaniem zawodu status adwokatów nie ulega zmianie. Natomiast radcowie prawni zyskają z zasady dodatkowe uprawnienia zawodowe, katalog wykonywanych przez nich czynności zostanie w porównaniu z obecnym poszerzony o występowanie w charakterze obrońcy w sprawach karnych na takich samych zasadach, na jakich obecnie działają adwokaci. Jest to oczywistą i racjonalną konsekwencją idei połączenia obu zawodów. Z drugiej jednak strony w okresie tzw. przejściowym mają być oni dotknięci ograniczeniami w zakresie ich kompetencji.
Ograniczenia uprawnień dawnych radców prawnych w sprawach karnych
Zakres uprawnień do reprezentacji w tej kategorii spraw można uszeregować w trzech grupach. Bez ograniczeń (czyli jak się wydaje, od daty wejścia w życie ewentualnej ustawy) mieli by oni prawo reprezentować w postępowaniu karnym jedynie osoby pokrzywdzone (należy przy tym zakładać, iż radcowie prawni zachowaliby dotychczas nabyte uprawnienia w tych sprawach, a więc prawo do występowania w charakterze pełnomocnika powoda cywilnego). Przez pięć lat od wejścia w życie ustawy (tzw. okres przejściowy) mogliby występować w roli obrońcy w sprawach karnych w postępowaniach, które rozpoczęłyby się już po wejściu w życie przepisów (a więc nie w postępowaniach będących w toku) oraz dla których rzeczowo właściwy byłby sąd rejonowy. Natomiast prawo do pełnej reprezentacji w postępowaniu karnym nabywaliby na dwa sposoby: automatycznie po upływie owego pięcioletniego okresu albo w wyniku zaliczenia przed upływem tego okresu egzaminu uzupełniającego (tzw. modułu karnego egzaminu kompetencyjnego) organizowanego corocznie przez Ministra Sprawiedliwości.
Obowiązek informacyjny
Przez ten sam okres pięciu lat na dawnym radcy prawnym spoczywać mają szczególne obowiązki w zakresie informowania klientów i potencjalnych klientów o fakcie wykonywania przed połączeniem zawodu radcy prawnego. Z jednej strony jest to zatem ciężar bezpośredniego powiadomienia klienta przed przyjęciem sprawy karnej o tym, iż wcześniej praktykowana profesja nie uprawniała go do sprawowania roli obrońcy w procesach karnych. Z drugiej strony w ciągu wskazanego okresu winni oni fakt wykonywania uprzednio zawodu radcy prawnego podawać do publicznej wiadomości w nazwie kancelarii, na papierze firmowym, na pieczęci, itd. na przykład w formie obowiązkowego dodatku „dawniej radca prawny”. Ustalenie szczegółowych zasad polityki informacyjnej pozostawiono organom nowego samorządu. Warto też dodać, iż obowiązek informacyjny w obydwu jego przejawach wygasa także z momentem nabycia pełni uprawnień na skutek zaliczenia uzupełniającego egzaminu. Naturalną rzeczą jest, że nowy zawód powstały z połączenia dwóch dotychczasowych musi funkcjonować w oparciu o samorząd o zreorganizowanej strukturze. Projekt zakłada wyodrębnienie jedenastu izb, utrzymując równocześnie w mocy przepisy dotyczące kompetencji organów adwokatury. Owo połączenie dotychczasowych przepisów z nowymi polegać ma zatem na utrzymaniu organów adwokatury, takich jak Krajowy Zjazd, Naczelna Rada Adwokacka i okręgowe rady adwokackie wraz z ich kompetencjami, tyle że ich liczba ma ulec zmniejszeniu do jedenastu[10]. Pozwoli to, zdaniem twórców projektu, z jednej strony na wyeliminowanie wielu negatywnych zjawisk, spowodowanych bliskimi relacjami osobistymi, które są naturalną konsekwencją funkcjonowania w ramach organizacji stosunkowo nielicznych, w tym, jak wskazują twórcy projektu, na przykład utrudnień w rzetelnym sprawowaniu sądownictwa dyscyplinarnego. Z drugiej strony podkreśla się, że duże izby, zrzeszające dużą liczbę członków stałyby się silne i majętne, co pozwoliłoby im chociażby na utrzymywanie zawodowych rzeczników dyscyplinarnych. Przynależność do samorządu byłaby tak jak teraz, zgodnie z brzmieniem przepisów, obowiązkowa, nadto wiązałyby się z nią obowiązki opłacania składek, posiadania ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej oraz podległość sądownictwu dyscyplinarnemu. Pierwsze władze nowego samorządu mają powstać na zasadzie parytetu – równej reprezentacji dotychczasowych adwokatów i radców prawnych, tak aby zapewnić proporcjonalny wpływ na kształt nowego samorządu reprezentantów obydwu środowisk.
2. Dostęp do zawodu adwokata
Projekt ustawy reformuje zasady dostępu do zawodu na dwa sposoby: wprowadzając państwowy, organizowany corocznie przez Ministerstwo Sprawiedliwości tzw. kompetencyjny egzamin prawniczy oraz całkowicie rezygnując z przygotowania do wykonywania zawodu, jaki obecnie w założeniu stanowi aplikacja. Zgodnie z proponowanym rozwiązaniem wpis na listę adwokatów uzależniony miałby być jedynie od dwóch elementów: ukończenia wyższych studiów prawniczych oraz zaliczenia kompetencyjnego egzaminu prawniczego. Wyłącznie pisemny egzamin miałby się składać z dwóch części: teoretycznej i praktycznej (przygotowanie pism procesowych, dokumentów umów, opinii prawnej, itp.), przy czym każda miałaby być podzielona na moduły tematyczne, jak moduł cywilny, karny, administracyjny, itd. Opracowanie pytań egzaminacyjnych, kryteriów oceny oraz zasad przeprowadzania egzaminu spoczywać ma na powołanym przez Ministra Sprawiedliwości zespole, składającym się z przedstawicieli korporacji, ministra, sądów i wyższych uczelni. Zdanie egzaminu poprzez osiągnięcie ustalonej liczby punktów uprawniać ma do złożenia właściwemu organowi korporacji oświadczenia o przystąpieniu do wykonywania zawodu. Wyłączną przeszkodą dla wpisu na listę adwokatów w razie pozytywnego zaliczenia egzaminu kompetencyjnego jest prawomocne skazanie za popełnienie jednego z przestępstw, których wyliczenie ma się znaleźć w ustawie. Projekt wyraźnie wyklucza – poza okresem obowiązywania przepisów przejściowych – inną możliwość uzyskania uprawnień do wykonywania zawodu aniżeli droga opisana w projekcie. Oznacza to, że do egzaminu będą zmuszone przystąpić zarówno osoby posiadające stopień czy tytuł naukowy, jak i wykonujące już inny zawód prawniczy, bądź zatrudnione w wymiarze sprawiedliwości. Twórcy projektu biorą jednak pod uwagę możliwość zwolnienia takich osób z niektórych części egzaminu (np. sędziego cywilisty z modułu cywilnego). Trzeba jednak zaznaczyć, iż zaliczenie z pozytywnym wynikiem egzaminu i w konsekwencji uzyskanie wpisu na listę adwokatów nie będzie jeszcze wystarczające do wykonywania zawodu w pełnym zakresie. Zdanie egzaminu ma uprawniać do świadczenia pomocy prawnej z wyłączeniem reprezentacji klientów w tych sytuacjach, gdy odpowiednie przepisy proceduralne zastrzegają reprezentację wyłącznie do kompetencji adwokata. Uprawnienie do wykonywania także tych czynności ma nabyć adwokat dopiero po ukończeniu nieobowiązkowego, dwunastomiesięcznego kursu praktycznej nauki zawodu. Kurs, przeprowadzany przez właściwy organ samorządu (przez okręgowe izby) obejmować ma trzy elementy: kończące się formalnym (bez oceny) zaliczeniem zajęcia (na które składałyby się symulacja rozprawy przed sądem cywilnym i karnym, symulacja rozmowy z klientem, przygotowanie i wygłoszenie mowy adwokackiej, taktyka procesowa, zasady i techniki mediacji, etyka zawodowa i standardy wykonywania zawodu, korzystanie z prawniczych baz danych), praktyka w sądzie oraz co najmniej dwudziestokrotne występowanie w postępowaniu sądowym w charakterze substytuta. Przedstawiona koncepcja, jakkolwiek stanowi odważny krok w kierunku podjęcia konkretnych działań, mających na celu nadanie dyskutowanej idei realnych kształtów ustawowej regulacji, nie jest wolna od dość znaczących niejasności. Istotne wątpliwości musi wywoływać sytuacja prawna osoby, która zdała egzamin kompetencyjny i uzyskała wpis na listę adwokatów, nie ukończyła jednak praktycznego kursu przygotowawczego do wykonywania zawodu. Z jednej strony ukończenie tego kursu jest w myśl założeń projektu dobrowolne, z drugiej zaś od jego ukończenia zależy nabycie pełni uprawnień wpisanych w treść zawodu adwokata, to znaczy również uprawnień do występowania w charakterze pełnomocnika procesowego we wszystkich postępowaniach sądowych. Zatem projektowana koncepcja dopuszcza sytuację, w której na rynku usług prawniczych funkcjonować będzie osoba wpisana na listę adwokatów, a więc w zgodzie z regulacjami projektu uprawniona do posługiwania się tytułem zawodowym adwokata, a z powodu braku uprawnień nie świadcząca pomocy prawnej w zakresie obejmującym występowanie przed sądami. Tymczasem sam projekt w § 1 ust. 2 definiując zawód adwokata stanowi, iż adwokat może reprezentować strony i świadczyć inną pomoc prawną we wszelkich sprawach (karnych, cywilnych, administracyjnych etc.) przed każdym urzędem, sądem i wobec podmiotów prywatnych. Nie może przy tym wywoływać wątpliwości, że zgodnie z tradycją rozumienia istoty zawodu adwokata, owo użyte w przytoczonym przepisie „może” oznacza nic innego jak „jest uprawniony”, nie oznacza zaś wyrazu woli adwokata co do dokonywania tego rodzaju czynności zawodowych, która w tym miejscu jest bez znaczenia. Adwokat jest uprawniony do reprezentowania strony przed każdym sądem i urzędem z tej racji, że jest adwokatem, bo reprezentowanie strony przed sądami i urzędami jest wpisane w istotę zawodu adwokata. Opisywana koncepcja wprowadza więc dwie kategorie adwokatów: adwokata wykonującego zawód w pełnym zakresie, to jest uprawnionego zarówno do reprezentowania stron w postępowaniach sądowych i administracyjnych i świadczenia pomocy prawnej w inny sposób oraz adwokata, którego działalność zawodowa z uwagi na brak pełnych uprawnień jest ograniczona do świadczenia pomocy prawnej z pominięciem wykonywania przynajmniej częściowo czynności związanych z pełnomocnictwem procesowym. Obie grupy są uprawnione do posługiwania się tytułem zawodowym „adwokat” w równym stopniu. Należałoby się jednak zastanowić, czy osoby kwalifikujące się do tej drugiej grupy w istocie mogą i powinny być określane jako „adwokat”, skoro zakres czynności, do jakich podejmowania są one uprawnione różni się od zakresu czynności immanentnie związanych z wykonywaniem zawodu adwokata nie obejmując tego, co jest w zasadzie dla tego zawodu - przynajmniej z punktu widzenia społecznego odbioru - najbardziej charakterystyczne. Sytuacja prawna osób z drugiej z wyodrębnionych powyżej grup zbliża je raczej do zawodu doradcy prawnego aniżeli do zawodu adwokata. Wydaje się zatem, iż uprawnione jest zaryzykowanie stwierdzenia, iż osoba po kompetencyjnym egzaminie, która jednak nie nabywa pełnego prawa do reprezentowania klientów przed sądami i urzędami nie może być nazywana adwokatem. Na marginesie trzeba jeszcze zaznaczyć, iż projektowana koncepcja nie przewiduje wobec osób, o których mowa żadnych obowiązków informacyjnych; w szczególności osoba taka nie ma obowiązku publicznego ujawniania (choćby na tablicach, pieczęciach, papierze firmowym) faktu, iż nie jest uprawniona do pełnego obsługiwania klientów w zakresie postępowań sądowych. Nie mniej kontrowersji musi wywoływać całkowita rezygnacja z odbywania aplikacji przez osoby pragnące wykonywać zawód adwokata, traktowanej - jak wynika z uzasadnienia projektu - jako „dodatkowe utrudnienie w dostępie do zawodu”. Równocześnie zaliczenie z dobrym wynikiem egzaminu kompetencyjnego wymaga od przystępującego dość zaawansowanej praktyki zawodowej i doświadczenia, bez których sporządzenie poprawnej apelacji czy choćby pozwu nie byłoby możliwe. Zdaniem twórców projektu to doświadczenie i praktykę zawodową zapewnić ma zakładane terminowanie u doświadczonego adwokata, oparte na relacji uczeń – mistrz jako „naturalny, bardzo stary i elastyczny mechanizm, który nie potrzebuje ustawowych uregulowań”[11] oraz instytucje powołane do nauki, tzn. uczelnie i przedsiębiorcy zajmujący się usługami edukacyjnymi. Wskazanie owych źródeł nabycia doświadczenia zawodowego jest bardzo idealistyczne. Stosunki pomiędzy „uczniem” a „mistrzem” są często iluzoryczne. Uczelnie zaś nie są ani przygotowane, ani powołane do prowadzenia kształcenia zawodowego przyszłych adwokatów. Uczynienie z uczelni wyższych, zwłaszcza rangi uniwersytetów ośrodków zapewniających absolwentom umiejętności praktyczne, przynajmniej w zakresie gwarantującym pozytywne zaliczenie egzaminu kompetencyjnego wymaga zmian systemowych znacznie głębszych aniżeli rozszerzenie programu studiów o zajęcia praktyczne, nawet kosztem usunięcia z niego przedmiotów czysto teoretycznych czy historycznych. Nie należy nadto zapominać, że ciężar prowadzenia konwersatoriów, a więc tego typu zajęć, które z uwagi na przypisywany im charakter nadawałyby się do wprowadzania elementów praktycznych (i które w istocie temu służą, aczkolwiek z uwagi na inne przesłanki i w węższym zakresie, niż widzieliby to twórcy projektu) spoczywa na tych pracownikach nauki, którzy winni uwagę skoncentrować przede wszystkim na przygotowywaniu własnej rozprawy naukowej niż na procesie dydaktycznym i że proces dydaktyczny ma charakter uboczny wobec głównej działalności pracowników nauki, jaką jest działalność naukowa właśnie. Przeniesienie funkcji spełnianej przez aplikację na kształcenie na etapie studiów (bo do tego musiałyby się w praktyce ewentualne zmiany sprowadzać) oznaczałoby nałożenie dodatkowych obowiązków nie tylko na studentów, ale i na pracowników nauki. Prowadzący zajęcia, aby nauczać czynności zawodowych musiałby sam dysponować znacznymi praktycznymi umiejętnościami. Oznaczałoby to w praktyce, że pracownicy naukowi zmuszeni byliby przed podjęciem zatrudnienia na uczelni zdobyć owo doświadczenie pracując u adwokata bądź prowadząc własną praktykę adwokacką, co z kolei musiałoby spowolnić ich aktywność naukową i jej efekty. Oczywiście, posiadanie praktycznych umiejętności w przypadku przedstawicieli nauki jest przymiotem znacznie podwyższającym wartość prowadzonych przez nich zajęć, a wręcz rzeczą pożądaną, nie może jednak stanowić warunku dostępu do kariery naukowej. Innymi słowy, przeniesienie ciężaru praktycznej nauki zawodu z aplikacji na uczelnie w istocie skracałoby w czasie procedurę uzyskiwania uprawnień do wykonywania zawodu, ale równocześnie wydłużyłoby czas uzyskiwania niezbędnych w karierze naukowej stopni naukowych, a niejednokrotnie wpływałoby i na jakość nauki. Drugorzędnym problemem wydaje się być zapewnienie studentom materiału do ćwiczeń, którym – dla pełnego osiągnięcia celu, jakim miałby służyć – musiałby być materiał procesowy pozyskany z faktycznie prowadzonych spraw sądowych, czyli akta sądowe. Student jest w stanie na podstawie kilku przygotowanych na zajęcia kazusów sporządzić zgodną z przepisami pod względem formalnym apelację, nie nabędzie natomiast umiejętności radzenia sobie z każdą sprawą z merytorycznego punktu widzenia. Zapewne jakimś rozwiązaniem byłoby na przykład zatrudnienie przez uczelnie do prowadzenia zajęć praktycznych (specjalnie wydzielonej, obszernej puli zajęć) praktyków i wzbogacenie programu studiów o takie zajęcia bądź zapewnienie studentom stałych, długookresowych i rzeczywistych praktyk w kancelariach adwokackich, tego rodzaju rozwiązania wymagają jednak sporych zmian legislacyjnych w obszarze szkolnictwa wyższego. Można oczywiście poprzestać na pozostawieniu praktycznego przygotowania się do egzaminu samym zainteresowanym, co zapewne doprowadziłoby szybko do powstania rynku odpowiednich usług i zapewne rynek ten byłby zarówno w zakresie popytu, jak i podaży szczelnie wypełniony. To jednak zrodziłoby z czasem kolejne problemy, jak chociażby weryfikacja jakości świadczonych usług, itp. Nie przekonuje także koncepcja zawartości treściowej owego kursu zawodowego, jaki miałaby prawo (nie obowiązek) odbyć osoba wpisana na listę adwokatów po zdanym egzaminie kompetencyjnym. Nie bardzo wiadomo, czemu miałyby służyć symulacje różnego rodzaju czynności procesowych i pozaprocesowych, w tym rozprawy. Symulacja nie może zastępować i nie jest w stanie zastąpić pracy na „żywym organizmie”. Właściwego reagowania w różnych sytuacjach zawodowych może nauczyć tylko bezpośrednie w nich uczestniczenie, nabyć obycia przed sądem można tylko na sali sądowej. Ponadto twórcy projektu podkreślają, iż kurs przygotowania do zawodu ma mieć charakter jedynie uzupełniający, a potrzebne do wykonywania zawodu umiejętności zainteresowany winien nabywać praktykując, a w zasadzie winien z uwagi na kształt egzaminu kompetencyjnego posiadać je już przystępując do niego. Może to oznaczać, że kancelarie adwokackie będą przeżywały oblężenie, gdyż z pewnością miejsc do pracy będzie mniej niż chętnych. Pod znakiem zapytania sens wprowadzania kursu przygotowawczego, a zwłaszcza uzależnienie od jego odbycia uzyskania pełni uprawnień adwokackich stawia także i to, że elementy rzeczywiście przydatne w pracy adwokata, proponowane do programu kursu mogą być przedmiotem zwykłych szkoleń, jakie prowadzone są regularnie przez obydwa samorządy. Pozostaje stwierdzić, iż najlepszą metodą nauki zawodu jest praca, nie zaś oparty na stworzonych sztucznie instrumentach kurs, najlepszą zaś formą organizacyjną pozwalającą na uczenie się przez pracę jest, jak dotąd aplikacja. Natomiast dobrym rozwiązaniem jest odstąpienie od możliwości uzyskania wpisu na listę adwokatów bez złożenia egzaminu zawodowego w stosunku do osób ze stopniem naukowym doktora. Eliminuje z jednej strony praktykę traktowania doktoratu wyłącznie jako sposobu na uniknięcie zwykłej procedury przyjętej dla nabycia uprawnień do wykonywania zawodu, z drugiej dopuszczanie do zawodu osób nierzadko bez jakiegokolwiek przygotowania praktycznego. Jest więc korzystne zarówno z punktu widzenia adwokatury, jak i nauki.
3. Zawodowy rzecznik dyscyplinarny i sądownictwo dyscyplinarne
Gruntownego doprecyzowania wymaga pozycja zawodowego rzecznika dyscyplinarnego, choć trafne wydawało by się rozwiązanie, by rzecznik był osobą niezależną, tj. nie związaną zawodowo ze swoim środowiskiem zawodowym, choć znającą jego specyfikę. W projekcie jednak przede wszystkim brak jest wyjaśnienia, czy niemożność wykonywania zawodu adwokata przez okres sprawowania funkcji oznacza faktyczne powstrzymywanie się od podejmowania czynności zawodowych, czy też formalne zawieszenie działalności. W każdym jednak przypadku sytuacja ta wywoła daleko idące i wielopłaszczyznowe skutki, począwszy od kwestii związanych z ewentualnym uczestnictwem adwokata powołanego do pełnienia funkcji rzecznika dyscyplinarnego w organizacyjnoprawnej formie, w jakiej wykonywał dotąd zawód, na przykład w spółce czy sytuacji prawnej ewentualnych pracowników przez niego zatrudnianych, poprzez relacje z dotychczasowymi klientami i byt udzielonych mu pełnomocnictw, na kwestiach z zakresu zobowiązań podatkowych czy choćby wysokości składek uiszczanych na rzecz samorządu kończąc. Sporną jest kwestia pochodzenia wynagrodzenia rzecznika (a także sędziów korporacyjnych sądów dyscyplinarnych), tj. ze składek członków samorządu. W obliczu ograniczenia odpłatnych szkoleń aplikacyjnych, z których w ogromnej mierze finansowany jest budżet izb radcowskich, składki musiałyby ulec radykalnej podwyżce. Wizja „bogatych” izb jest mocno przesadzona i nie znajduje odzwierciedlenia w obecnej rzeczywistości. Skoro zawodowy rzecznik, czy sędzia jest de facto przedstawicielem państwa czy „społeczeństwa”, należałoby w tej chwili zastanowić się raczej nad przerzuceniem zobowiązań finansowych wynikających z zatrudnienia zawodowych urzędników na poziom ministerialny. Kontrowersyjne wydaje się również rozwiązanie kwestii odwołań od orzeczeń korporacyjnego sądu dyscyplinarnego, który miałby zostać zachowany przy izbach radcowskich. Na gruncie § 7 projektu adwokat będzie mógł odwołać się od niekorzystnego dla siebie wyroku tylko do powszechnego sądu apelacyjnego (do tej pory orzekaniem w drugiej instancji zajmowały się Wyższe Sądy Dyscyplinarne). W składzie orzekającym mieliby zasiąść dwaj sędziowie zawodowi i jeden adwokat. Projekt nie rozstrzyga, czy osoby te, wybierane przez zgromadzenia izb na trzyletnią kadencję, mają powstrzymać się od wykonywania zawodu w trakcie orzekania dyscyplinarnego, czy wykonywanie zawodu adwokata nie stanowi przeszkody do zasiadania wśród niezależnych orzeczników. Czy taki adwokat byłby przedstawicielem środowiska, czy działałby raczej jako niezawisły obserwator w charakterze nośnika dodatkowej sankcji rozsianej bądź obrony („głos korporacji”)? Na marginesie należy zauważyć, że wprowadzenie takiej zmiany wymagałoby nowelizacji ustaw dotyczących statusu sędziego i samej organizacji sądów, i dodatkowo utrudniłoby pracę sędziom oraz nałożyłoby na nich dodatkowe obowiązki, a ponadto wznieciło dyskusję, czy nie byłaby to próba ograniczenia niezależności korporacji w ogóle. Zasiadanie pełnomocników w jednej ławie z orzecznikami narażone jest raczej na chłodne przyjęcie ze strony sądów. Uzasadnienie takiego novum jest postulat niezależności i bezstronności[12]. Być może łatwiejszą i prostszą do przeprowadzenia w praktyce zmianą byłaby na początek zmiana właściwości sądu orzekającego, na inny niż sąd dyscyplinarny izby adwokackiej/radcowskiej, której obwiniony jest członkiem, tj. orzekający w ramach innej izby. Przytoczone wyżej rozwiązania mogą w perspektywie doprowadzić do całkowitego wykluczenia przedstawicieli wolnych zawodów z procesu decydowania o ich dalszym losie zawodowym, w konsekwencji prowadząc do całkowitej ich deprecjacji poprzez utwierdzanie społeczeństwa w przekonaniu, że prawnicy nie powinni sami o sobie samo stanowić, gdyż taka praktyka nie daje gwarancji bezstronności i rzetelności postępowania (zaprzeczenie definicji wolnego zawodu). Bez zmian natomiast pozostawałaby możliwość wnoszenia kasacji. Kasację wnosiłoby się do Sądu Najwyższego za pośrednictwem sądu apelacyjnego, z tym że ograniczona została tylko co do zagadnień prawnych (obecnie może być wniesiona z powodu rażącego naruszenia prawa, jak również rażącej niewspółmierności kary dyscyplinarnej, art. 91b Prawa o adwokaturze[13], art. 62 3 Ustawy o radcach prawnych[14]). Na gruncie zmian Prawa o adwokaturze rozprawa przed sądem dyscyplinarnym jest jawna, chyba że jej jawność zagraża ujawnieniu tajemnicy adwokackiej albo zachodzą inne wymagane przepisami prawa przyczyny wyłączenia jawności (art. 95a Prawa o adwokaturze). Zapis ten jest zrozumiały z dwóch względów. Po pierwsze, adwokat to zawód zaufania publicznego, a zachowanie w tajemnicy spraw powierzonych mu przez klienta stanowi jego istotę, stanowi gwarancję należytego wykonania zawodu. Gwarantuje też prawo do rzetelnego procesu, podkreślając bezstronność postępowania sądowego[15]. Oczywiste jest, że istnieją normy kompetencyjne zwalniające adwokata czy radcę prawnego z zachowania tajemnicy zawodowej, jednak tylko w szczególnych sytuacjach (zawarte w Kodeksie postępowania karnego[16]) oraz inne, pozwalające na uchylenie się od udzielania odpowiedzi na pytanie lub odmowę zeznań (postępowanie cywilne i administracyjne). Po drugie, w sprawach nieuregulowanych w obu ustawach stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego, w tym dotyczące jawności postępowania.
4. Kompetencyjny Egzamin Prawniczy przepustką do innych zawodów prawniczych
Projekt zawiera propozycje uwzględnienia reformy m.in. zawodów sędziego
i prokuratora. Państwo miałoby organizować jeden egzamin (Kompetencyjny Egzamin Prawniczy) dla kandydatów do różnych zawodów, którzy to kandydaci mieliby wykazać się wspólnym zakresem wiedzy i umiejętności. Projekt zakłada, że wprowadzenie takiego rozwiązania jest uczciwsze i bardziej przejrzyste, szczególnie dla osób ubiegających się o przyjęcie do zawodu[17]. Propozycja ta przypomina nieco rozwiązanie niemieckie, gdzie liczba punktów uzyskanych na końcowym egzaminie państwowym decyduje o wpisie na określoną listę (im lepszy wynik, tym większa szansa zostania sędzią, im gorszy wynik – adwokatem), choć autorzy projektu nie doprecyzowali, czy to właśnie wynik miałby decydować o przyjęciu na aplikację, czy też inna liczba punktów będzie wymagana w sądzie, inna w notariacie itd. Wydaje się, że omawiany projekt wymaga rzetelnego dopracowania, gdyż odbiega od praktyki i w kilku miejscach ma wymiar czysto akademicki. Dotyka jednak bardzo istotnego
i palącego problemu, jakim jest przyszłość i status samorządów prawniczych. Dodatkowo zachęca do refleksji nad, wydaje się, nieuniknioną unifikacją zawodów adwokata i radcy prawnego.
dr Joanna Mucha*, dr Matylda Gwoździcka-Piotrowska**
* Radca prawny, adiunkt w Katedrze Postępowania Cywilnego, WPiA UAM w Poznani
** Radca prawny, adiunkt w Katedrze Prawa Publicznego Wyższa Szkoła Bankowa w Poznaniu.
[1] Wersja z września 2007 r.; pierwotna wersja projektu datowana była na styczeń 2007 r.
[2] Projekt ustawy o licencjach prawniczych został przyjęty przez poprzednią Radę Ministrów 4 września 2007 r., a następnie w 5 października 2007 r. skierowany do Sejmu; w Sejmie obecnej kadencji proces legislacyjny w tej sprawie nie jest kontynuowany.
[3] Projekt wraz z autorskimi uwagami jest dostępny na stronie www.nowaadwokatura.org.
[4] Uchwała nr 531/VI/2007 Krajowej Rady Radców Prawnych z 3 marca 2007 r., Radca Prawny nr 2/2007.
[5] Uchwała nr 540/VI/2007 Krajowej Rady Radców Prawnych z 21 kwietnia 2007 r., Radca Prawny nr 3/2007.
[6] W wypowiedziach członków adwokatury wśród przeszkód stojących na drodze realizacji koncepcji połączenia zawodów wskazywano m.in. na różne rozumienie pojęcia niezależności osób wykonujących zawody zaufania publicznego, znajdujące wyraz w całkowitym zakazie pozostawania w stosunku pracy skierowanym do członków palestry i wyraźne ustawowe umożliwienie radcom prawnym pozostawania w takiej sytuacji prawnej, istnienie nieograniczonej prawnej możliwości migracji między zawodami, odmienna organizacja samorządów radców prawnych i adwokatów (A. Zwara, Inicjatywa połączenia zawodów niecelowa, Palestra 2007, nr 5–6, s. 6, na argument, iż połączenie doprowadziłoby do powstania samorządów molochów, nie mających możliwości utrzymania więzi ze swoimi członkami, a w następstwie – znaczące obniżenie pozycji samorządu (P. Sendecki, Unifikacja zawodów prawniczych wzmocniłaby wzmocnienie kontroli państwa nad samorządami, Rzeczpospolita z 24 maja 2007 r.)
[8] Wypowiedź W. Lewandowskiego dla Gazety Prawnej z 13 marca 2007 r. w artykule: Połączenie zawodów jest nieuniknione.
[9]Wypowiedź Hansa Jurgena Hellwiga, byłego prezydenta CCBE, członka Rady Zarządzającej Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawników (IBA), przytoczona w artykule A. Makosza i K. Rychter, Jedna korporacja dla adwokata i radcy, Gazeta Prawna z 27 lutego 2007 r.
[10] Uzasadnienie dla wydzielenia akurat jedenastu izb twórcy projektu znajdują w fakcie istnienia takiej samej ilości apelacji sądowych, poza tym nakładanie się na siebie struktur terytorialnych samorządu zawodu adwokata i sądownictwa usprawiedliwione jest także tym, że czynności zawodowe adwokata w dużej mierze związane są z pracą sądu. Nadto wiąże się to z propozycją, by sądy apelacyjne były dyscyplinarnymi sądami drugiej instancji.
[11] Uwagi do projektu, § 2 Dostęp do zawodu, s. 18.
[12] Uwagi do projektu, § 7 Postępowanie dyscyplinarne, pkt 7, s. 27.
[13]Ustawa Prawo o adwokaturze z 26 maja 1982 r., Dz.U. z 2002 r. Nr 123, poz. 1058, z późn. zm.
[14]Ustawa o radcach prawnych z 6 lipca 1982 r., t.j. Dz.U. 2002 Nr 123, poz. 1059, z późn. zm.
[15]M. Szydło, Nabywanie uprawnień do wykonywania wolnych zawodów, Państwo i Prawo nr 7/2002, s. 51 i n.
[16] Ustawa z 6 czerwca 1997 r., Dz.U. Nr 89 poz.555 z późn. zm. art. 180 § 2 k.p.k.
[17] Uwagi do projektu, § 6, p. 10-12, s. 42
|