
Andrzej Kalwas
Niech samorządy zawodowe czynią swoją powinność!
Gdy pisałem „słowo wstępne” do Księgi Pamiątkowej wydanej z okazji 20-lecia samorządu radców prawnych, stwierdziłem, że ten dwudziestoletni okres samorząd wypełnił intensywną pracą i walką. Był to czas zmagań z różnymi przeciwnościami zarówno zewnętrznymi jak i wewnętrznymi, z którymi samorząd radców prawnych musiał się uporać.
Chyba nikt wówczas w 2002 roku, kiedy obchodziliśmy jubileusz dwudziestolecia naszego samorządu, nie przypuszczał że w 25 lat po powstaniu naszej samorządności zawodowej, będziemy musieli „walczyć” zarówno o istnienie samorządu, a także o istnienie samego zawodu radcy prawnego.
Mieliśmy prawo sądzić, że konstytucyjne gwarancje dla samorządności, w tym dla samorządów zawodów zaufania publicznego zapisane w uchwalonej 2 kwietnia 1997 r. Konstytucji RP, w jej art. 17 ust. 1 oraz uregulowanie statusu zawodu dokonane wielką nowelizacją ustawy o radcach prawnych z 22 maja 1997 r. są fundamentami trwałości istnienia zawodu radcy prawnego i jego samorządu.
Organy samorządu i radcowie prawni mogli więc z poczuciem pewności i stabilności statusu zawodu jako zawodu zaufania publicznego i niezbędnego współczynnika wymiaru sprawiedliwości – pełnić swoją misję zawodową, będąc zorganizowani w samorządzie, któremu przysługuje status podmiotu prawa publicznego, osobowość prawna do wykonywania zadań publicznych w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność oraz podlegającą ochronie sądowej.
Działania, które zostały podjęte przez obecny rząd, realizujący wytyczne programowe partii sprawującej władzę, wprowadziły wielorakie często nakładające się na siebie instrumenty nadzoru i kontroli państwowej nad samorządami zawodowymi prowadzące do ograniczenia, a nawet całkowitego unicestwienia samorządności zawodowej. Stałe stosowanie populistycznej retoryki i powoływanie się na tzw. „oczekiwania społeczne” zwiększenia dostępności do zawodów zaufania publicznego, to nic innego jak dążenie do pozyskania doraźnego efektu propagandowego dla zwiększenia elektoratu niektórych partii politycznych.
Przed VII Krajowym Zjazdem Radców Prawnych wskazywałem na zagrożenia naszej samorządności, jakie już wtedy wyraźnie się pojawiły, łącznie z próbami ograniczenia kompetencji zawodowych radców prawnych oraz naruszenia imponderabiliów statusu zawodu radcy prawnego jako zawodu zaufania publicznego poprzez ograniczenie tajemnicy zawodowej. Aktualny status naszego zawodu, będący przedmiotem uznania i wysokich ocen ze strony krajowych i zagranicznych samorządów zawodowych jest bowiem dziełem i zasługą konkretnych członków naszej społeczności zawodowej działającej w organach naszego samorządu, w których gronie mam zaszczyt się znajdować.
Ograniczenie samorządności zawodowej jest równoznaczne z zagrożeniem samego istnienia naszego zawodu.
Projektodawcy rozwiązań legislacyjnych mających na celu uczynienie z samorządów „atrapy”, zdają sobie dobrze sprawę z tego, że tylko silny, dobrze zorganizowany, posiadający niezbędne kompetencje i niezależny samorząd, może wypełniać obowiązek sprawowania pieczy nad należytym wykonywaniem zawodów zaufania publicznego stosownie do art. 17 ust. 1 Konstytucji RP. Żeby popsuć zawód, obniżyć jego prestiż, spauperyzować go, obecnie rządzący systematycznie i programowo realizują „upaństwowienie” samorządów zawodowych, drastycznie ograniczając kompetencje samorządów, oraz zgłaszając kuriozalne projekty legislacyjne mające na celu realizację wytycznych partii rządzącej, powołując się niezmiennie na tzw. „oczekiwania społeczne”.
Chodzi o to, aby faktyczne istnienie samorządu utraciło rację bytu w sytuacji całkowitego pozbawienia samorządów władztwa publicznego, powierzonego samorządom przez państwo. W żaden sposób i niczym nie zostało wykazane, że zastąpienie prawa do rzeczywistego samorządu zawodowego, centralnym urzędniczym „ręcznym sterowaniem” lepiej zabezpieczy interes publiczny. Niechęć do „korporacjonizmu”, a w istocie do samorządności w ogóle i samorządności zawodowej w szczególności, jest wpisana w program ideowy Prawa i Sprawiedliwości i jawnie głoszona przez jej kierownictwo. Walka z samorządami zawodowymi a zwłaszcza prawniczymi ma być rzekomo zgodna z wolą i oczekiwaniami społecznymi, a więc innymi słowy ma służyć realizacji pozyskania elektoratu wyborczego.
Ta ocena motywów działań projektodawców ustaw antysamorządowych jest powszechnie znana. Rodzi się jednak pytanie – jak w tej sytuacji prawnicze samorządy zawodowe reagują na takie zagrożenie ich istnienia, a także istnienia zawodów, które reprezentują? Czy aktywność w obronie prawa do samorządności i statusu zawodów zaufania publicznego, jakimi są zawody prawnicze, jest proporcjonalna do stopnia zagrożenia? Można na tak postawione pytanie udzielić odpowiedzi, że oczywiście nie jest wystarczająca. Czyżby przyczyną małej aktywności w obronie statusu zawodów prawniczych jest obawa przed narażeniem się władzy, która tworząc atmosferę strachu i wzajemnej podejrzliwości chce sparaliżować organa samorządów zawodowych, widząc w nich wyłącznie swoich wrogów a nie partnerów. Czy hasło pod którym odbywało się zgromadzenie okręgowej rady adwokackiej w Warszawie Audeamus iura nostre defendere (Nie bójmy się bronić swoich praw) jest tylko zgrabnym zwrotem retorycznym, czy rzeczywistą determinacją dla obrony zagrożonych praw samorządów zawodowych.
W tym miejscu godzi się zastanowić nad oceną skuteczności, jednolitości i zgodności działań samorządów prawniczych stojących w obliczu wspólnych, jednakowych zagrożeń faktycznego unicestwienia samorządności zawodowej. Można z całą pewnością stwierdzić, że działania samorządów prawniczych nie tylko nie są zgodne i jednolite, nie są również wzajemnie uzgadniane, ale nawet prostą drogą prowadzą do realizacji przez naszych oponentów zasady divide et impera przez reanimowanie dawnych, zdawałoby się już zapomnianych animozji, jakie występowały pomiędzy radcami prawnymi a adwokaturą.
Nikła aktywność samorządu adwokackiego i także niewystarczająca naszego w obronie słusznych praw zawodów prawniczych, nagle otrzymała silny impuls w postaci reakcji NRA na uchwałę nr 540/VI/2007 Krajowej Rady Radców Prawnych z 21 kwietnia 2007 r., dotyczącej przedstawionych publicznie inicjatyw w sprawie rozmów związanych z połączeniem zawodów radcy prawnego i adwokata. Ten wzrost aktywności NRA wyrażał się w zdecydowanym sprzeciwie podjęcia rozmów na ten temat, a jednocześnie doprowadził (ufam, że w sposób niezamierzony) do odnowienia starych konfliktów pomiędzy radcami prawnymi a adwokatami, które wydawałoby się, że już przeszły do historii i zostały grubą kreską odkreślone!
Radcowie prawni i adwokaci są zgodni co do tego, że potrzebne jest zjednoczenie sił w walce o utrzymanie postępowań dyscyplinarnych w gestii samorządów (nie kwestionując potrzeby usprawnienia procedur wewnątrz korporacyjnych), o wspólne i jednolite przeciwdziałanie wszelkim innym próbom ograniczenia samorządności i kompetencji naszych zawodów, takich jak szkodliwe projekty ustaw „o doradcach prawnych” czy maksymalnych stawkach dla radców prawnych i adwokatów.
Aby zjednoczenie sił samorządów prawniczych było rzeczywistością a nie pustym hasłem, samorządy powinny instytucjonalnie współdziałać przez stałą współpracę w ramach Konferencji Prezesów Prawniczych Samorządów Zawodowych (będącej zmodyfikowaną strukturą Konferencji Prezesów Samorządów Zawodowych). Ze względu na szczególne zagrożenie dla istnienia tych właśnie grup zawodowych, której celem głównym byłoby strzeżenie nienaruszalności idei samorządności i przestrzeganie w praktyce konstytucyjnych jej gwarancji. Należy więc zgodnie i systematycznie w formie zinstytucjonalizowanej współdziałać, bo wszelkie dawne spory między obu samorządami zawodowymi zostały zakończone uchwaleniem wielkiej nowelizacji ustawy o radcach prawnych i prawa o adwokaturze z 22 maja 1997 r. (Dz.U. Nr 75, poz. 77), wprowadzającą powszechną dopuszczalność zastępowania osób fizycznych oraz podmiotów gospodarczych będących przedsiębiorcami przez radców prawnych, do wykonywania nieodłącznej części pomocy prawnej, jaką jest zastępstwo procesowe osób fizycznych i prawnych w procesie cywilnym i w sprawach karnych w granicach nie objętych wyłączeniem. Radców prawnych wyposażono i zobowiązano do noszenia stroju urzędowego (togi) w toku wykonywania funkcji zastępstwa procesowego przed sądami. Był to rezultat 7-letniej pracy legislacyjnej oraz z trudem wypracowanego kompromisu pomiędzy radcami prawnymi a adwokatami, ocenionego również przez samorząd adwokacki jako „rozsądny kompromis pomiędzy obu korporacjami”.
Oceny tego przełomu w statusie zawodu radcy prawnego dokonała m.in. OIRP w Katowicach, która w swoim stanowisku przyjętym na posiedzeniu 5 czerwca 1997 r. w konkluzji stwierdziła, iż „nasz samorząd zawodowy potwierdził, iż należycie reprezentuje interesy zawodowe swych członków”. Także inne rady okręgowych izb radców prawnych podobnie oceniły rezultat wieloletniego wysiłku naszego samorządu, jak i konkretnych jego członków, którzy przyczynili się realnie do tego sukcesu. Miałem, jako ówczesny Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, w tym dziele swój udział.
Chciałoby się dzisiaj słyszeć takie oceny adresowane do organów naszego samorządu, gdy jest on w szczególnej potrzebie i zagrożeniu istnienia. Sądziliśmy, że już nigdy nie będą podnoszone argumenty, których używała adwokatura w czasie prac nad wielką nowelizacją naszych ustaw. Argumentów, które psuły wizerunek obu naszych samorządów zarówno w kraju jak i za granicą.
Można było z prawdopodobieństwem, graniczącym z pewnością sądzić, że pragnienie równoprawnej i partnerskiej współpracy pomiędzy radcami prawnymi i adwokatami dyktowane pragmatyzmem i instynktem samozachowawczym jest tak silnie uświadomione, że oddala wszelkie przypuszczenia, iż argumenty psujące zarówno wizerunek, jak i atmosferę współpracy między naszymi samorządami nigdy już nie będą publicznie podnoszone. Niestety, stało się inaczej. Uchwała KRRP z 21 kwietnia 2007 r. dotycząca propozycji podjęcia rozmów w związku z publicznie przedstawionymi inicjatywami na temat połączenia zawodów radcy prawnego i adwokata, wywołała reakcję NRA w postaci listu Prezesa NRA do Prezesa KRRP, stanowiska „Konferencji Kierowników Szkoleń Aplikantów Adwokackich” oraz artykułów przedstawicieli samorządu adwokackiego zamieszczonych w Palestrze. Chciałbym w tym miejscu zastrzec, że ja nie jestem zwolennikiem unifikacji zawodu radcy prawnego i adwokata, ale z zupełnie innych powodów niż autorzy artykułów publikowanych w ostatniej Palestrze.
Do przedstawienia tych refleksji, także historycznych, skłoniły mnie argumenty przywołane przez autorów cytowanych artykułów w Palestrze, oraz treść korespondencji między Prezesami obu samorządów prawniczych. Zdumiony byłem, gdy wyczytałem na łamach Palestry, w artykule adw. Piotra Sendeckiego ocenę wyrażoną w formie pytającej: „Czy Pan Prezes Klatka wraz z innymi osobami głoszącymi potrzebę unifikacji zawodów prawniczych nie dał się włączyć w szeroki program zawłaszczania Państwa, czego przejawem jest przejmowanie przez struktury państwowe, zwasalizowane wobec jedynie słusznej opcji, kontroli nad istotną sferą aktywności samorządowej”. Uważam, że nawet w formie pytania wyrażanie takiego poglądu w sprawie podjęcia rozmów na temat unifikacji naszych zawodów, jak wyżej zacytowałem, jest całkowicie nieuprawnione a także nieeleganckie. Imputowanie Prezesowi Krajowej Rady Radców Prawnych, który całą swoją długoletnią działalność samorządową poświęcił strzeżeniu niezależności i obronie samorządności zawodowej, jest co najmniej nieuprawnione i niestety nawiązuje do złych, wydawałoby się już zapomnianych, czasów walki między samorządami. I nie ma żadnego uzasadnienia, a nawet wydaje się zupełnie śmieszny rzekomy motyw po stronie samorządu radcowskiego tzw. „konfuzji natury fonetycznej i semantycznej” związanej z bliskością słów „radca” i „doradca” (istniejący w kontekście projektu ustawy o doradcach prawnych), w przeciwieństwie do słowa „adwokat”, które nie niesie za sobą niebezpieczeństwa owej konfuzji.
Znowu muszę ze smutkiem sięgnąć do historii, która jest nauczycielką życia, do niedawnej historii, gdy w listopadzie 1999 roku samorząd polskich radców prawnych przyjmowano do Rady Palestr i Organizacji Prawniczych (CCBE) – NRA sprzeciwiała się temu przyjęciu (co europejscy prawnicy uznali za zachowanie niezrozumiałe i bez precedensu, by prawnicy polscy sprzeciwiali się przyjęciu do tej samej organizacji innych polskich prawników spełniających wymogi statutu CCBE).
Wtedy to adwokatura także podniosła argument, że tytuł zawodowy „radca prawny” fonetycznie i semantycznie różni się od przeważającego w UE tytułu „adwokat”. Oczywiście CCBE w wyniku głosowania jednomyślnie nie podzieliła tego poglądu i uchwałą na sesji plenarnej w listopadzie 1999 r. w Atenach przyjęła samorząd polskich radców prawnych do Rady Palestr i Organizacji Prawniczych UE.
Po akcesji Polski do Unii Europejskiej w załączniku do dyrektywy o swobodzie przepływu zawodowego prawników w krajach Wspólnoty Europejskiej pod pozycją „Polska” wpisano dwa zawody uprawnione do świadczenia pomocy prawnej na obszarze UE – adwokat i radca prawny (podobnie jak np. w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii jest Barrister i Solicitor – fonetycznie i semantycznie odmiennie brzmiące od słowa adwokat).
Pragnę zapewnić Autora tego artykułu i innych podzielających ten pogląd adwokatów, że tytuł zawodowy radca prawny (prawnie chroniony) jest tytułem zawodowym, z którego radcowie prawni są dumni, jest dobrze odbierany w kraju i zagranicą i znakomicie tłumaczy się na języki obce. Nie mamy żadnych obaw związanych z myleniem tytułów zawodowych, bo nie fonetyka lecz kompetencje i status zawodu decydują o jego pozycji.
Przede wszystkim należy przypomnieć tym, którzy nie czytali Uchwały KRRP dotyczącej zaproszenia do rozmów w sprawie ewentualnej przyszłej unifikacji naszych zawodów, że KRRP nigdy nie apelowała o łączenie zawodów i nie zamierza burzyć tradycji samorządowej adwokatury, bo ma własny znakomity status zawodowy i nowoczesny samorząd z 25-letnią tradycją, do którego zbudowania w znacznym stopniu sam się przyczyniłem.
Mając prawie identyczny zakres świadczenia pomocy prawnej (z bogatszym niż adwokatura zakresem szkolenia w dziedzinie pomocy prawnej dla sfery gospodarczej) radcowie prawni nie muszą zabiegać o tytuł adwokata. Jak pokazują to statystyki wniosków o wpis na listę adwokatów ze strony radców prawnych jest bardzo mało. A to dlatego, że nie ma żadnych motywacji dla radców prawnych by wstępowali do adwokatury, mimo że pełna drożność między zawodami prawniczymi jest przez prawo gwarantowana.
Dziękując za zaproszenie Koledze Piotrowi Sendeckiemu do wstępowania do adwokatury, odwzajemniamy zaproszeniem ze strony naszego samorządu. Dla tych adwokatów, którzy spełniają wymogi wpisu na listę radców prawnych bramy naszej korporacji stoją otworem.
Zawód radcy prawnego i nasz samorząd jest wolny od wszelkiej megalomanii. Znamy swoją wartość i choć się nie przeceniamy i znamy swoje słabości, to w pełni się doceniamy. Unifikacja naszych zawodów jest codzienną rzeczywistością widoczną gołym okiem. Faktyczna unifikacja dokonuje się nieustannie w toku wykonywania obowiązków zawodowych, we wspólnych kancelariach, na salach sądowych, w trakcie negocjowania małych i wielkich kontraktów handlowych, przy świadczeniu pomocy prawnej przez radcowsko-adwokackie kancelarie, których są setki.
I o rozwój takiej unifikacji chodzi naszemu samorządowi i za taką unifikacją jest piszący te słowa.
Stosunek pracy to kolejny argument, już mocno wyświechtany i anachroniczny. Rada Palestr i Organizacji Prawniczych UE stwierdziła, że możliwość wykonywania zawodu także na podstawie stosunku pracy nie pozbawia go cech zawodu wolnego, któremu przysługuje przymiot pozostawania członkiem CCBE i swoboda przepływu zawodowego na obszarze Wspólnoty Europejskiej.
Sądzę, że mnie jako byłemu Ministrowi Sprawiedliwości, który w granicach swoich czynności urzędowych bronił słusznych praw adwokatury (jak się okazało słusznie, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny w dwóch orzeczeniach dotyczących ustaw o adwokaturze i o radcach prawnych) - wolno przekazać pewne rady samorządowi adwokackiemu.
Dobrze, że adwokatura szanuje i pielęgnuje swoją długoletnią tradycję istnienia, ale z równym zaangażowaniem powinna również nieustannie unowocześniać status zawodu adwokata (którą to konieczność potwierdzają zwłaszcza ostatnie lata), na przykład: poprzez zezwolenie na zatrudnianie na podstawie stosunku pracy adwokatów i aplikantów adwokackich w kancelariach (nie zakazują tego reguły deontologiczne CCBE). Takie są bowiem potrzeby rozwoju rynku pomocy prawnej, daje to możliwość polskim kancelariom konkurowania z zagranicznymi partnerami.
Wszyscy jesteśmy za niezależnością, za nieuleganiem naciskom, to jest oczywisty i konieczny warunek dla wykonywania prawniczych wolnych zawodów zaufania publicznego. Niezależność albo się ma w sobie, albo się jej nie ma. Nie da się jej zadekretować czy zagwarantować ustawowo.
Cywilno-prawny stosunek zlecenia może znacznie bardziej ograniczać niezależność adwokata lub radcy prawnego niż wykonywanie pomocy prawnej na podstawie umowy o pracę z kancelarią adwokacko-radcowską.
Kolejny argument, który stał się już zupełnie nieaktualny (choć do znudzenia podnoszony nawet obecnie) to rzekoma różnica w podejściu do tzw. lustracji. Można zrozumieć, że ten dyżurny temat teraz znowu się podnosi, bo zbliżają się zjazdy krajowe obu samorządów. Pragnę jednak, z całą stanowczością przypomnieć, że Kolega Prezes NRA źle odczytał intencje Prezesa KRRP, jakoby Prezydium KRRP przeciwne było obejmowaniu adwokatów obowiązkiem składania oświadczeń lustracyjnych. Nic takiego z pisma Prezesa KRRP nie wynika. Prezes KRRP stwierdził jedynie w piśmie z 26 kwietnia 2007 r. skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, że nie ma podstaw do odmiennego traktowania w „ustawie lustracyjnej” adwokatów i radców prawnych, ponieważ zawody te mają prawie identyczny zakres świadczenia pomocy prawnej oraz prawie identyczne warunki jej wykonywania. Obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych dotyczy przedstawicieli obu zawodów prawniczych jako zawodów zaufania publicznego, a więc nie ma w tej kwestii żadnych różnic pomiędzy adwokatami a radcami prawnymi.
Myślę, że będę wyrazicielem zdecydowanej większości członków mojego samorządu składając oświadczenie o braku zainteresowania radców prawnych szybką unifikacją zawodu radcy prawnego z zawodem adwokata. Nie po to z tak wielkim trudem i zaangażowaniem tworzyliśmy samorząd radcowski (korzystając także z dobrych doświadczeń samorządu adwokackiego), nie po to z pełnym sukcesem wywalczyliśmy zrównanie kompetencji w zakresie kompleksowej pomocy prawnej dla osób fizycznych i prawnych, by przez unifikację z innym samorządem utracić własną tożsamość i autonomię organizacyjną.
Chcemy dobrze, zgodnie i systematycznie współpracować z adwokaturą, ładnie się od niej różniąc. Niech nasza jedność w różnorodności dobrze służy naszym klientom i polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Słuszna deklaracja kolegów adwokatów o konieczności stałej współpracy obu samorządów zawodowych jest niestety tylko pustosłowiem, bo w ślad za nią nie idą czyny. Dlatego sądzę, że zamiast uzasadniać niechęć do unifikacji zawodów, przy użyciu argumentów nie służących dobrej współpracy i psujących atmosferę przyjaznych kontaktów między samorządami, powinniśmy raczej wspólnie i konkretnie podjąć działania mające na celu skuteczną ochronę gwarancji samorządności zawodów zaufania publicznego zapisaną w art. 17 ust. 1 Konstytucji RP.
Zarówno adwokatura jak i radcowie prawni zorganizowani w samorządach zawodów zaufania publicznego posiadają cechy wyróżniające ich od innych samorządów o jakich mowa w Konstytucji RP. Zarówno te zawody jak i ich samorządy mają szczególnie istotną rolę społeczną do wypełnienia. Rola ta ani autonomia samorządów nie mogą być podważane w imię bieżących racji politycznych. Na tym polega ochronna i gwarancyjna funkcja Konstytucji w systemie prawa w Polsce.
Reaktywowanie Stałej Konferencji Prezesów Samorządów Zawodowych (której byłem współtwórcą), zmodyfikowanej przez ograniczenie jej do członkostwa trzech samorządów prawniczych: radcowskiego, adwokackiego i notarialnego, jest w pełni uzasadnioną inicjatywą i jak sądzę znajdzie poparcie w naczelnych organach tych samorządów.
Ten triumwirat Prezesów samorządów prawniczych zawodów zaufania publicznego jest potrzebny teraz i w przyszłości, ze względu na specyficzne cechy tych wolnych zawodów prawniczych, których wykonywanie wymaga stałego potwierdzania zaufania do osób wykonujących te zawody, ze względu na interes obywateli, państwa i wymiaru sprawiedliwości.
Rolą Stałej Konferencji Prezesów Prawniczych Samorządów Zawodowych byłoby głównie pilnowanie, aby stanowiska autonomicznych wspólnot zawodowych były brane pod uwagę i uwzględniane przez każdoczesną władzę państwową.
Zaufania społecznego, podobnie jak atrybutu rzeczywistej niezależności przy wykonywaniu zawodu nie da się wprowadzić ustawą. Łatwo jest natomiast podważyć podstawy takiego zaufania przez instrumentalne działania ustawodawcy (czego liczne przykłady mieliśmy w ostatnich dwóch latach).
Niektórzy wybitni konstytucjonaliści uważają za rzecz niezrozumiałą, dlaczego na przykład: projektodawcy ustaw odbierających postępowanie dyscyplinarne odnoszą je tylko do jednej grupy zawodów zaufania publicznego, a mianowicie wolnych zawodów prawniczych, pomijając inne grupy zawodowe np. lekarzy. Odpowiedź na to wydaje się prosta i wynika z wyżej, skrótowo opisanej specyfiki i szczególnej roli prawniczych zawodów zaufania publicznego. Działania te mieszczą się bowiem w filozofii sprawowania obecnej władzy, która programowo chce zniszczyć „korporacjonizm zawodowy” w ogóle, a samorządność wolnych zawodów prawniczych w szczególności, bo „przeszkadzają one” w zawłaszczaniu państwa i są fundamentem demokratycznego państwa prawnego.
* * *
Jako były dziekan warszawskiej izby radców prawnych, czterokrotnie wybierany na tę funkcję, jako Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych wybrany po raz trzeci na tę funkcję przez VII Krajowy Zjazd Radców Prawnych 7 listopada 2003 r., jako były Minister Sprawiedliwości, a nade wszystko jako radca prawny dla którego samorząd radców prawnych jest treścią życia – mam jak sądzę prawo, a nawet obowiązek zabrać głos przed zbliżającym się VIII Krajowym Zjazdem Radców Prawnych.
Uważam również, że uprawnione jest nadanie refleksjom zawartym w tym artykule tytułu będącego kwintesencją moich rozważań.
Niech samorządy prawniczych wolnych zawodów zaufania publicznego zamiast spierać się o sprawy dawno już przedyskutowane i wyjaśnione, odważnie bronią swoich praw i skutecznie sprawują pieczę nad należytym wykonywaniem zawodu przez swoich członków w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony, realizując swoje powinności, które uzasadniają racje ich istnienia.
Pamiętajmy, że musimy być aktywni, odważni i zgodni w działaniach na rzecz obrony naszych słusznych praw. Wszelkie małości i partykularyzmy, wszelkie intencje niezgodne z realizacją celu głównego, jakim jest należyte sprawowanie pieczy nad zawodami zaufania publicznego, powinny być nam obce.
Niech do organów naszego samorządu, zarówno szczebla okręgowego, a zwłaszcza Krajowej Rady Radców Prawnych kandydują tylko najlepsi, którzy mogą wykazać, że zrobili coś dobrego dla swojego samorządu i zawodu, a ich dotychczasowa postawa i dokonania dają gwarancję, że samorządy będą czynić swoją powinność.
Na zakończenie tych przedzjazdowych refleksji chciałbym przypomnieć, że stojąc przed frontonem gmachu Sądu Najwyższego można wśród 86 łacińskich inskrypcji wyczytać następującą: Quid est enim civitas nisi iuris societas civium – „Czym jest bowiem państwo, jeżeli nie opartym na prawie związkiem obywateli” (Cicero).
Państwa się zmieniają, ustroje polityczne upadają, rządy się zmieniają i powstają nowe, a społeczeństwa obywatelskie zorganizowane w samorządach zawodowych pozostają. Fundamentem tych społeczeństw jest samorządność obywatelska, w tym samorządność zawodowa. Nie ma państwa prawdziwie obywatelskiego bez samorządów zawodów zaufania publicznego.
|